Nawet najstarsi mieszkańcy wyspy
Nie pamiętali nikogo
Kto małą drewnianą łodzią
Przepłynąłby cieśninę
„Nie da się” mówili
Lecz Holger o tym nie wiedział
I pływał w tę i z powrotem
Był zbyt niecierpliwy
By czekać na prom
I zbyt dumny
By prosić rybaków o pomoc
Za każdym razem
Gdy chciał się udać do miasta
Gdzie była biblioteka
Holger miał jasne włosy
Niebieskie oczy i
Ciało silnego mężczyzny
Choć miał dopiero
Siedemnaście lat
‚
Tego dnia znowu popłynął
Znów do biblioteki
Przez dwie godziny
Nie wypuszczał wioseł z dłoni
A kiedy w samo południe
Stanął na pomoście
Omiótł go spojrzeniem
I wziął w posiadanie
Jak zwykle brał wszystko
W zasięgu swego wzroku
Czyli morze
Niebo
Ziemię
Choć miał dopiero siedemnaście lat
A może właśnie dlatego
‚
Uwiązał łódkę i ruszył
Płosząc mewy
Budząc drzemiących rybaków
Rozpalając myśli ich żon
A wszystko to w takim właśnie
Lub może w innym
Porządku
W każdym razie
Kiedy Holger szedł pomostem
Nie dało się tego nie widzieć
Nie dało się o tym nie myśleć
A niektórym
Ciężko to będzie zapomnieć
,
Wśród tych ostatnich był zapewne
Znany Poeta
Który stał u wejścia na pomost
I udawał, że łowi ryby
Zagadywał wędkarzy
I zaczepiał chłopców
Na rowerze wodnym
Kiedy ujrzał Holgera
Zaniemówił
Ogłuchł
I zmienił się w słup soli
Dudnienie kroków chłopaka
I bicie serca Poety
To było przez chwilę jedno
I to samo dudnienie
‚
Wieczorem w bibliotece
Znany Poeta
Czytał wiersze
A Holger chłonął każde słowo
Choć znał je wszystkie
Trzy tomiki
Po 160 wierszy każdy
Razem 480
I tego wieczoru właśnie
Miał poznać ten 481
Który Znany Poeta
Napisał w południe
Na przystani
A brzmiał on
Mniej więcej tak :
„Według Platona mój skarbie
Ciało to więzienie duszy
To miejsce w którym dusza
Utknęła
I pokutuje
Lecz kiedy patrzę na Ciebie
To myślę
Że Twoja dusza akurat
Trafiła do raju”
Ten i ów
Bił brawo
Kilku drzemało
Znany Poeta podpisał wiersz
Zamaszyście
Po czym podszedł
I podarował go
Holgerowi
Ten i ów zarechotał
Kilku nadal drzemało
A chłopak spłonął czerwienią
Bardziej z wściekłości niż wstydu
Wiedział
Co poeta miał na myśli
Bo miał już siedemnaście lat
Wszystkie te wiersze o miłości
Łącznie z tym 481
Zabrzmiały teraz zupełnie inaczej
Rzegotały złowieszczo
Popękanymi strunami
Bo jakkolwiek były o miłości
To jednak o innej
Niż się wydawało
Przynajmniej jemu
„A więc to tak”
Pomyślał Holger
„Tak to wygląda
Tak wyglądają poeci
I tak wygląda poezja
Zamiast zachwycać
Zawstydza
Zamiast ratować
Ośmiesza”
Zmieszany uciekł
Bo choć
Nie bał się żadnego żywiołu
To jednak
Niektórymi się brzydził
‚
Powrócił na swoją wyspę
Nie zajrzał już do biblioteki
Został rybakiem
I nie napisał już nigdy
Żadnego wiersza
Żaden już nie uleciał
Choć trzepotały skrzydłami
Wszystkim ukręcił łebki
Stłumił wszystkie w sobie
Choć długo jeszcze
Walczyły
Nie pozwolił by się wyrwały
Zdusił
Potopił
Pochował
A szkoda
Bo to były
Cholernie dobre wiersze
Kto wie
Czy nie najlepsze.
…