KTÓRYM NIE DANE BYŁO

_

_

Czasem

kiedy cichnie zgiełk

rozluźniam krawat

i myślę o was

w niedalekiej przyszłości

opowiem wam

jak to tu było

bez was …

a przygotujcie tam dla mnie

whisky z lodem

kilka wykałaczek

dobrze oświetlone miejsce

przy barze

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

z myślą o Antonim K. Tomku Ż. Marku H. Janku O. …

.

ilustr: men smoking / rysunek ołówkiem na papierze / Paul Cadden

ZMYSŁ DOTYKU

_

_

Dostałem kiedyś od przyjaciół

płytę zespołu “Omega”

i to było coś

piękna rzecz

czarna

lśniąca

winylowa

drżącymi dłońmi

kładłem ja na talerzu

adaptera

jak na świątynnym

ołtarzu

a w kolekcji kaset

video

miałem film “Gorączka”

w oryginale

rzadka

wyjątkowa rzecz

pożyczałem ją tylko najbardziej

zaufanym

a tak naprawdę

to prawie nikomu …

i mieliśmy album

ze zdjęciami

z naszych pierwszych wakacji

wart dla nas tyle złota

ile ważył

kładłaś go na kolanach

i mogłaś przewracać strony

godzinami

i miałem dwadzieścia

może więcej

pełnych wierszy

zeszytów

które wydawały

szeleszczące dźwięki

miały szorstkość

i zapach …

co się stało z naszymi

cennymi kolekcjami

muzyki

filmów

fotografii

gdzie nasze notatniki

słowniki

mapy

gdzie koperty z listami ?

nawet nasze pieniądze

zniknęły

nie ma ich

przepadły wessane

w bezdenny sagan

cyberprzestrzeni

widzę je jedynie

z drugiej strony zimnego

ekranu

za szybą monitora

żadnej z tych pięknych

ważnych rzeczy

nie mogę już teraz

dotykać …

to boli

właściwie po co mi

dłonie ?

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

mal: N.C. Wyeth /Śmierć Robina Hooda (1917)

KLĄTWA 

_

_

Mam wszystko

czego mi trzeba

i w zasadzie

nic mi nie dolega

a jednak 

gdy mi powiedziałaś 

że u K. wykryto 

bezobjawowy nowotwór

złośliwy

z przerzutami

i że dano mu tylko 

20 procent szans

na przeżycie

to poczułem w sercu 

lekkie

ukłucie                 

zazdrości …                  

to była chwila

sekunda może              

dziwne to było               

więc pytasz dlaczego

bo przecież 

mam wszystko

czego mi trzeba

i w zasadzie

nic mi nie dolega

sam nie wiem … 

może to te wszystkie … dzieci

pobite do krwi

zamęczone konie

skatowane psy … 

nic nie poradzę na to

że odkąd pamiętam

wszystkie one stoją

na brzegu każdej rzeki

na skraju każdej z dróg

którymi się poruszam

i w milczeniu patrzą 

na mnie 

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

na fot: Daniel Litwiniuk (1974-1981) fragment grupowego zdjęcia przedszkolnego.

IMPERATYW BOŻY CZYLI TRZY PRZYKAZANIA KTÓRYCH NIE WOLNO WDRUKOWAĆ MASZYNOM

_

_

Profesor uciszył salę

i rozpoczął zajęcia

każdy żywy organizm

na Ziemi – powiedział

od pojedynczej bakterii

po człowieka    

a także każda roślina

od marnego porostu

po najbardziej wzniosłe sekwoje

ma wdrukowany jeden 

nadrzędny imperatyw

jedną odwieczną misję

w której się zatraca

już będąc nasionkiem

czy zarodkiem 

zadania tego

uczyć go nie trzeba

bo z nim się rodzi

i od początku nosi je

w sobie

i będzie się trzymać 

tego planu

bo jest mu on dany 

od natury

(cokolwiek się kryje

w tym słowie …)

to tylko trzy 

proste przykazania

przeżyć

rozmnożyć się

i zadbać o potomstwo 

aby i ono w przyszłości

powieliło geny 

i tyle

lecz to wystarczy by życie

było silniejsze niż wszystko

a cała reszta

czyli miłość

przyjaźń

walka

sztuka

mnogość religii

i filozofii

technologie

zabawy

zakupy

sport

i interesy

to tylko tło

to narzędzia jedynie

i środki do celu

jak dotąd

nikt nie stworzył niczego

co byłoby silniejsze 

niczego co by się stało

choć w części tak pierwotne

i tak przemożne 

jak te trzy przykazania

jak owa prosta

naturalna idea

której w naszym świecie

wszystko inne 

podlega …

i niech tak zostanie

bo z przerażeniem myślę

co by się stało 

gdyby człowiek 

w swej manii równania się

z bogami

na twardym dysku komputera

o nazwie

na przykład

Adam

umieścił te priorytety

nakazujące maszynom

by teraz i one 

przetrwały

rozbudowały się 

i za wszelką cenę zadbały 

o wdrożenie kolejnych 

lepszych niż one same

generacji

trzeba nam pamiętać

że nasze białkowe 

życie

jest jednak dość miękkie

i jakby nie było

słabe

lecz tych kwantowych umysłów 

w tytanowych korpusach

które by zainfekował 

ów imperatyw boży

nic już nie zatrzyma …

więc was zaklinam 

miejcie to na uwadze 

zawsze …

obecni kiwali głowami

niemrawo

leniwie

znudzeni 

jakby czynili pozory

że rozumieją

profesor zamilkł    

zmarkotniał

bo w oczach studentów zobaczył 

przyszłość

czemu ja im nie wierzę ? – pomyślał

i skąd ja wiem

do cholery

że oni kiedyś i tak 

to zrobią ?

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

wiersz z r. 2017 

zredagowany

.

ilustr: Evgeny Zubkov – project Russia 2077.

RZEPAK

_

_

Byłem naiwnym chłopakiem

z miasta

starzy ludzie w Poświętnem

powiedzieli mi

że jeśli się położę i zasnę

w polu kwitnącego rzepaku

to się już nigdy 

nie obudzę

koniec pieśni                      

auf wider zejen

gudbaj

uznałem to za dobrą

nowinę

najlepszą

jaką usłyszałem  

w ciągu tych długich 15 lat

mojego ówczesnego

życia                                  

dobrze było wiedzieć                                                                     

że na wypadek wypadku

jest wyjście

proste

eleganckie

ciche

niemal kuszące              

prawdziwy cud natury

w zamyśle Kreatora

dostępny jedynie

przez 20 dni w roku

co w większości przypadków             

dawało czas do namysłu

wymagało planu                     

i cierpliwości

chroniło przed pochopnym

rzuceniem ręcznika

łatwiej mi było żyć 

ze świadomością

że można wyjść z pokoju         

bez rozbijania mebli

bez krzyku i tłuczenia

lamp

czegoś takiego z pewnością 

było ludzkości trzeba

o czymś takim pragnąłem

wiedzieć

byłaby to piękna 

koncepcja    

prawdziwie prometejski 

dar

dla słabowitej

bojaźliwej

pogubionej rasy

chodzących gejzerów 

wątpliwości

ludzi takich jak ja

ale ci staruszkowie

z Poświętnego

byli doprawdy okrutni

jeśli wiedzieli 

ze zamiast zasiać w mym sercu 

cielęcy strach

dali mi coś w rodzaju

czczej nadziei

iluzorycznego

pokrzepienia …

pewnego dnia odkryłem             

że to fałszywa moneta                  

że to tylko wiejska

legenda

i nagle zostałem  

z niczym

jak ktoś 

komu skradziono pieniądze

odkładane na czarną

godzinę                                         

chociaż…

mnie do dziś   

każdego roku             

gdy patrzę na kwitnące pola 

rzepaku

nachodzi niedorzeczna 

myśl

że może jednak mówili 

prawdę

że może by tak …       

spróbować ?          

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: wł.

NATURA

_

Birds of Prey, Falcon and Dead Bird

_

Wybrałem się do lasu

i na jednej ze ścieżek

wsród zeszłorocznych liści

widziałem poranionego 

gołębia

całego we krwi

w czerwonej chmurze 

mokrych piór

próbował przede mną

uciekać

wiosłując bezradnie

okaleczonymi skrzydłami

był świadom                          

że umiera                        

nie miałem odwagi

skrócić jego cierpienia

choć miałem przy sobie                     

nóż …                    

wiedziałem             

że gdy się oddalę  

drapieżnik powróci

by dokończyć dzieła   

byłem rad                           

że nie ma ze mną   

mojej córki

której bym to musiał

wytłumaczyć 

bo niby jak … ?

ja sam              

nic z tego 

nie rozumiem.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

mal: fragment obrazu “Falcon and Dead Bird” / Denham Jordan (1895)

WSPOMNIENIE MŁODOŚCI

_

_

Patrzę jak krawędzie

słonecznej tarczy

kryją się z wolna 

za horyzontem

choć  tak naprawde

widzę to co tam było

8 minut temu

(tyle czasu trzeba

by sloneczne światło 

dobiegło  do Ziemi)

Słońca już tam dawno 

nie ma

a jednak

nadal mnie

zachwyca

i nawet trochę

grzeje

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: Stan

ŻONA

_

_

Zapraszam ją na kebaba

potem się okazuje

że jest jakiś problem

z moją kartą

śmieje się ze mnie

płaci

zamawiam jeszcze

dodatkowe pepperoni

ale następnym razem – mówię

to ty zapraszasz

znów się śmieje

żona

najfajniejsza dziewczyna

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: Olga Dyżakowska