IMPERATYW BOŻY CZYLI TRZY PRZYKAZANIA KTÓRYCH NIE WOLNO WDRUKOWAĆ MASZYNOM

_

_

Profesor uciszył salę

i rozpoczął zajęcia

każdy żywy organizm

na Ziemi – powiedział

od pojedynczej bakterii

po człowieka    

a także każda roślina

od marnego porostu

po najbardziej wzniosłe sekwoje

ma wdrukowany jeden 

nadrzędny imperatyw

jedną odwieczną misję

w której się zatraca

już będąc nasionkiem

czy zarodkiem 

zadania tego

uczyć go nie trzeba

bo z nim się rodzi

i od początku nosi je

w sobie

i będzie się trzymać 

tego planu

bo jest mu on dany 

od natury

(cokolwiek się kryje

w tym słowie …)

to tylko trzy 

proste przykazania

przeżyć

rozmnożyć się

i zadbać o potomstwo 

aby i ono w przyszłości

powieliło geny 

i tyle

lecz to wystarczy by życie

było silniejsze niż wszystko

a cała reszta

czyli miłość

przyjaźń

walka

sztuka

mnogość religii

i filozofii

technologie

zabawy

zakupy

sport

i interesy

to tylko tło

to narzędzia jedynie

i środki do celu

jak dotąd

nikt nie stworzył niczego

co byłoby silniejsze 

niczego co by się stało

choć w części tak pierwotne

i tak przemożne 

jak te trzy przykazania

jak owa prosta

naturalna idea

której w naszym świecie

wszystko inne 

podlega …

i niech tak zostanie

bo z przerażeniem myślę

co by się stało 

gdyby człowiek 

w swej manii równania się

z bogami

na twardym dysku komputera

o nazwie

na przykład

Adam

umieścił te priorytety

nakazujące maszynom

by teraz i one 

przetrwały

rozbudowały się 

i za wszelką cenę zadbały 

o wdrożenie kolejnych 

lepszych niż one same

generacji

trzeba nam pamiętać

że nasze białkowe 

życie

jest jednak dość miękkie

i jakby nie było

słabe

lecz tych kwantowych umysłów 

w tytanowych korpusach

które by zainfekował 

ów imperatyw boży

nic już nie zatrzyma …

więc was zaklinam 

miejcie to na uwadze 

zawsze …

obecni kiwali głowami

niemrawo

leniwie

znudzeni 

jakby czynili pozory

że rozumieją

profesor zamilkł    

zmarkotniał

bo w oczach studentów zobaczył 

przyszłość

czemu ja im nie wierzę ? – pomyślał

i skąd ja wiem

do cholery

że oni kiedyś i tak 

to zrobią ?

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

wiersz z r. 2017 

zredagowany

.

ilustr: Evgeny Zubkov – project Russia 2077.

RZEPAK

_

_

Byłem naiwnym chłopakiem

z miasta

starzy ludzie w Poświętnem

powiedzieli mi

że jeśli się położę i zasnę

w polu kwitnącego rzepaku

to się już nigdy 

nie obudzę

koniec pieśni                      

auf wider zejen

gudbaj

uznałem to za dobrą

nowinę

najlepszą

jaką usłyszałem  

w ciągu tych długich 15 lat

mojego ówczesnego

życia                                  

dobrze było wiedzieć                                                                     

że na wypadek wypadku

jest wyjście

proste

eleganckie

ciche

niemal kuszące              

prawdziwy cud natury

w zamyśle Kreatora

dostępny jedynie

przez 20 dni w roku

co w większości przypadków             

dawało czas do namysłu

wymagało planu                     

i cierpliwości

chroniło przed pochopnym

rzuceniem ręcznika

łatwiej mi było żyć 

ze świadomością

że można wyjść z pokoju         

bez rozbijania mebli

bez krzyku i tłuczenia

lamp

czegoś takiego z pewnością 

było ludzkości trzeba

o czymś takim pragnąłem

wiedzieć

byłaby to piękna 

koncepcja    

prawdziwie prometejski 

dar

dla słabowitej

bojaźliwej

pogubionej rasy

chodzących gejzerów 

wątpliwości

ludzi takich jak ja

ale ci staruszkowie

z Poświętnego

byli doprawdy okrutni

jeśli wiedzieli 

ze zamiast zasiać w mym sercu 

cielęcy strach

dali mi coś w rodzaju

czczej nadziei

iluzorycznego

pokrzepienia …

pewnego dnia odkryłem             

że to fałszywa moneta                  

że to tylko wiejska

legenda

i nagle zostałem  

z niczym

jak ktoś 

komu skradziono pieniądze

odkładane na czarną

godzinę                                         

chociaż…

mnie do dziś   

każdego roku             

gdy patrzę na kwitnące pola 

rzepaku

nachodzi niedorzeczna 

myśl

że może jednak mówili 

prawdę

że może by tak …       

spróbować ?          

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: wł.

NATURA

_

Birds of Prey, Falcon and Dead Bird

_

Wybrałem się do lasu

i na jednej ze ścieżek

wsród zeszłorocznych liści

widziałem poranionego 

gołębia

całego we krwi

w czerwonej chmurze 

mokrych piór

próbował przede mną

uciekać

wiosłując bezradnie

okaleczonymi skrzydłami

był świadom                          

że umiera                        

nie miałem odwagi

skrócić jego cierpienia

choć miałem przy sobie                     

nóż …                    

wiedziałem             

że gdy się oddalę  

drapieżnik powróci

by dokończyć dzieła   

byłem rad                           

że nie ma ze mną   

mojej córki

której bym to musiał

wytłumaczyć 

bo niby jak … ?

ja sam              

nic z tego 

nie rozumiem.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

mal: fragment obrazu “Falcon and Dead Bird” / Denham Jordan (1895)

WSPOMNIENIE MŁODOŚCI

_

_

Patrzę jak krawędzie

słonecznej tarczy

kryją się z wolna 

za horyzontem

choć  tak naprawde

widzę to co tam było

8 minut temu

(tyle czasu trzeba

by sloneczne światło 

dobiegło  do Ziemi)

Słońca już tam dawno 

nie ma

a jednak

nadal mnie

zachwyca

i nawet trochę

grzeje

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: Stan

ŻONA

_

_

Zapraszam ją na kebaba

potem się okazuje

że jest jakiś problem

z moją kartą

śmieje się ze mnie

płaci

zamawiam jeszcze

dodatkowe pepperoni

ale następnym razem – mówię

to ty zapraszasz

znów się śmieje

żona

najfajniejsza dziewczyna

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: Olga Dyżakowska

CZŁOWIEK ZIEMSKI – CZŁOWIEK RAJSKI

_

_

Czasem widzisz człowieka

który

jakby to rzec …

promienieje

wchodzi do pokoju

a ty masz wrażenie

że stało się dziwnie

jasno

że szeroko otwarto

wszystkie okna

bo nagle tak łatwo

tak rześko się

oddycha

i wszystko jest lepsze

ciekawsze

piękniejsze

tylko dlatego

że zjawił się ten ktoś

***

nie było pomyłki

w Księdze Rodzaju

Bóg stworzył człowieka

dwa razy

pierwszego pośród pól

pod gwiazdami

razem z innymi cudami

natury

takimi jak ocean

zwierzęta

i kwiaty

i był to człowiek

ziemski

drugiego człowieka

człowieka rajskiego

ulepił z innej gliny

w swoim ogrodzie

lecz wszyscy wiemy

co tam poszło

nie tak …

to dobrze tłumaczy

jakim cudem ci dwoje

Adam i Ewa

wygnani z Raju

mogli zaludniać świat

człowiek rajski

wmieszał się bowiem

w pulę genów

i arsenał dusz

człowieka ziemskiego

który już wtedy w najlepsze

gospodarzył na Ziemi

***

oni są nadal

wśród nas

rzadko ich spotykamy

ludzi rajskich

lecz to jest zawsze

czyste

nagłe olśnienie

w ich obecności

łagodnieją demony

pękają powrozy

ciernie zmieniają się

w płatki róż

i chce się jedynie być

blisko

w świetle tej ich dziwnej

promieniującej sensem

niebieskiej

aury

i czuć się przez chwilę

jak w niebie …

ja właśnie tak

przed laty

poznałem Ciebie

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

mal: Piotr Naliwajko / Achilles ukrywający się w przebraniu kobiecym pośród córek Likomedesa, rozpoznany przez Odyseusza (2013)

STARY OGRODNIK I WIEWIÓRKA

_

_

Właściciele domów letnich

w tym nadmorskim kurorcie

są piękni

jasnowłosi

zadbani

zjawią się tu niedługo

w tych swoich czystych

śnieżnobiałych kostiumach

z kijami do golfa

z lampką wina w dłoni

tacy niedostępni

tak wyniośle życzliwi …

ale jeszcze nie czas

jeszcze nie czas

na razie

roi się tu od ludzi

z innej gliny

tych z czerstwymi twarzami

i włosami w nieładzie

tych z poharatanymi

dłońmi

to ogrodnicy

malarze

cieśle

brukarze

którzy w swoich pick-upach

trzymają pudełka

z kanapkami

i termosy z kawą

mają ziemię

za paznokciami

pożyczają sobie nawzajem

drabiny

albo olej i noże

do kosiarek

i pracują

pracują wytrwale

by wszystko było jak trzeba

gdy państwo przyjadą

na majówkę …

Kalle odstawił grabie

usiadł na murku

przy ogrodowej fontannie

i przez chwilę zachodził w głowę

jak to się właściwie

stało

że znalazł się w tłumie

tych drugich

przecież był taki zdolny

i przystojny

grał na skrzypcach

i na fortepianie

matka mówiła

mój mały książę …

co poszło nie tak ?

po chwili zjawiła się

wiewiórka

ta sama co zawsze

odkroił kozikiem

połówkę jabłka

i jej dał

o czym myślisz ? – spytała

e … mam dziwne wrażenie

że coś zaniedbałem – odrzekł

czegoś nie zrobiłem

a na pewno mogłem

coś tam trzeba było …

inaczej …

to takie uczucie

jak na romantycznym spacerze

kiedy ona pyta

co to za gwiazda

co tak jasno świeci

a ty … nie wiesz

a przecież wiedza

była do ogarnięcia

świat

byl w zasiegu reki

może wybierałem

najłatwiejsze ścieżki

a może się bałem

i ten lepszy świat

przeszedł gdzieś bokiem

nie zatrzymał się

przy peronie

na którym ja stałem …

a jednak możesz tu siedzieć

i cieszyć się słońcem – powiedziała

dla mnie

to jest cały świat

innego

na dobrą sprawę

nigdy nie było mi

trzeba

nic nie odrzekł

pokiwał głową

i tak sobie siedzieli

w słońcu

w milczeniu

każde ze swoją połówką

jabłka.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

mal: Emile Claus / Stary ogrodnik (1885)

MOŻLIWOŚĆ WYBORU

_

_

Niegdyś mieliśmy ten komfort 

że mogliśmy wybrać 

jakieś przedszkole 

albo szkołę 

dla naszych dzieci

ocenialiśmy personel

mury

place zabaw …

a raz moja teściowa 

zajrzała nawet do kuchni

i próbowała potraw         

czy aby zdrowe

i nie za słone              

mieliśmy wybór

typując miejsca

któreśmy sami uznali 

za dobre

dla nich

i bezpieczne …

i na tym koniec

a ja tak bardzo bym chciał

mieć tę możliwość

także i teraz                        

chciałbym móc wybrać  

jakiś inny  

lepszy

pewniejszy             

świat 

w którym prędzej czy później 

przyjdzie mi zostawić 

moje dzieci

a samemu 

odwrócić się 

i spokojnie

odejść 

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: wł.