_

_
Właściciele domów letnich
w tym nadmorskim kurorcie
są piękni
jasnowłosi
zadbani
zjawią się tu niedługo
w tych swoich czystych
śnieżnobiałych kostiumach
z kijami do golfa
z lampką wina w dłoni
tacy niedostępni
lecz wyniośle życzliwi …
ale jeszcze nie czas
jeszcze nie czas
na razie
roi się tu od ludzi
z innej gliny
tych z czerstwymi twarzami
i włosami w nieładzie
tych z poharatanymi
dłońmi
to ogrodnicy
malarze
cieśle
brukarze
którzy w swoich pick-upach
trzymają pudełka
z kanapkami
i termosy z kawą
mają ziemię
za paznokciami
pożyczają sobie nawzajem
drabiny
albo olej i noże
do kosiarek
i pracują
pracują wytrwale
by wszystko było jak trzeba
gdy państwo przyjadą
na majówkę …
Kalle odstawił grabie
usiadł na murku
przy ogrodowej fontannie
i przez chwilę zachodził w głowę
jak to się właściwie
stało
że znalazł się w tłumie
tych drugich
przecież był taki zdolny
i przystojny
grał na skrzypcach
i na fortepianie
matka mówiła
mój mały książę …
co poszło nie tak ?
po chwili zjawiła się
wiewiórka
ta sama co zawsze
odkroił kozikiem
połówkę jabłka
i jej dał
o czym myślisz ? – spytała
e … mam dziwne wrażenie
że coś zaniedbałem – odrzekł
czegoś nie zrobiłem
a na pewno mogłem
coś tam trzeba było …
inaczej …
to takie uczucie
jak na romantycznym spacerze
kiedy ona pyta
co to za gwiazda
co tak jasno świeci
a ty … nie wiesz
a przecież wiedza
była do ogarnięcia
świat
byl w zasiegu reki
może wybierałem
najłatwiejsze ścieżki
a może się bałem
i ten lepszy świat
przeszedł gdzieś bokiem
nie zatrzymał się
przy peronie
na którym ja stałem …
a jednak możesz tu siedzieć
i cieszyć się słońcem – powiedziała
dla mnie
to jest cały świat
innego
na dobrą sprawę
nigdy nie było mi
trzeba
nic nie odrzekł
pokiwał głową
i tak sobie siedzieli
w słońcu
w milczeniu
każde ze swoją połówką
jabłka.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
mal: Emile Claus / Stary ogrodnik (1885)