_

_
Dostałem kiedyś od przyjaciół
płytę zespołu “Omega”
i to było coś
piękna rzecz
czarna
lśniąca
winylowa
drżącymi dłońmi
kładłem ja na talerzu
adaptera
jak na świątynnym
ołtarzu
a w kolekcji kaset
video
miałem film “Gorączka”
w oryginale
rzadka
wyjątkowa rzecz
pożyczałem ją tylko najbardziej
zaufanym
a tak naprawdę
to prawie nikomu …
i mieliśmy album
ze zdjęciami
z naszych pierwszych wakacji
wart dla nas tyle złota
ile ważył
kładłaś go na kolanach
i mogłaś przewracać strony
godzinami
i miałem dwadzieścia
może więcej
pełnych wierszy
zeszytów
które wydawały
szeleszczące dźwięki
miały szorstkość
i zapach …
co się stało z naszymi
cennymi kolekcjami
muzyki
filmów
fotografii
gdzie nasze notatniki
słowniki
mapy
gdzie koperty z listami ?
nawet nasze pieniądze
zniknęły
nie ma ich
przepadły wessane
w bezdenny sagan
cyberprzestrzeni
widzę je jedynie
z drugiej strony zimnego
ekranu
za szybą monitora
żadnej z tych pięknych
ważnych rzeczy
nie mogę już teraz
dotykać …
to boli
właściwie po co mi
dłonie ?
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
mal: N.C. Wyeth /Śmierć Robina Hooda (1917)