Nie możesz już zrobić nic więcej
Za ostatnie pieniądze kupiłeś mu garnitur
choć wiesz
że za pół roku z niego wyrośnie
Kupiłeś koszulę
sąsiada poprosiłeś
by zawiązał krawat
jedna dziurka dodatkowo
w twoim pasku od spodni
bo był zbyt luźny
i gotowe
Potem w lichym świetle żarówki
nocą
na kuchennym stole podklejałeś nuty
…
Rankiem chłopiec wysiada pod katedrą
Kilka słów otuchy
Zna je na pamięć
Macha ci na pożegnanie
i odchodzi
by wmieszać się w obojętność tłumu
Tę obojętność
która tak łatwo przeradza się
w rządzę krwi
lub co gorsza
w politowanie
A ta katedra
cholera
wydaje ci się bardziej strzelista
niż zwykle
…
Obaj wiedzieliście
że od tej chwili
dzieciak będzie musiał radzić sobie sam
Patrzysz jak pnie się
po tych granitowych schodach
z włosami w nieładzie
w krzywo pozapinanej marynarce
w zbyt dużych butach
Gubi nuty na wietrze
a ty
nie możesz już zrobić nic więcej
I ta myśl jest nie do zniesienia
I to są te chwile
w których dorośli mężczyźni
o ile nikt nie widzi
płaczą
…
‚