PIERWSZY KONCERT

 

Nie możesz już zrobić nic więcej

Za ostatnie pieniądze kupiłeś mu garnitur

choć wiesz

że za pół roku z niego wyrośnie

Kupiłeś koszulę

sąsiada poprosiłeś

by zawiązał krawat

jedna dziurka dodatkowo

w twoim pasku od spodni

bo był zbyt luźny

i gotowe

Potem w lichym świetle żarówki

nocą

na kuchennym stole podklejałeś nuty

Rankiem chłopiec wysiada pod katedrą

Kilka słów otuchy

Zna je na pamięć

Macha ci na pożegnanie

i odchodzi

by wmieszać się w obojętność tłumu

Tę obojętność

która tak łatwo przeradza się

w rządzę krwi

lub co gorsza

w politowanie

A ta katedra

cholera

wydaje ci się bardziej strzelista

niż zwykle

Obaj wiedzieliście

że od tej chwili   

dzieciak będzie musiał radzić sobie sam

Patrzysz jak pnie się

po tych granitowych schodach

z włosami w nieładzie

w krzywo pozapinanej marynarce

w zbyt dużych butach

Gubi nuty na wietrze

a ty

nie możesz już zrobić nic więcej

I ta myśl jest nie do zniesienia

I to są te chwile

w których dorośli mężczyźni

o ile nikt nie widzi

płaczą

 

Dodaj komentarz