DEPRESJA IV

 

Krążyła po markecie

Już od pół godziny

Jak zwykle kiedy miała

Decyzję do podjęcia

Gubiła się w tym wszystkim

I była bliska płaczu

Krakersy to nie problem

Miała zapas w domu

Lecz serek do krakersów

To było wyzwanie

Serek paprykowy”

Leżał zaraz z brzegu

Kremowy z salami”

Jedną półkę dalej

A obok „Ze szczypiorkiem”

Turecki jogurtowy”

Kanapkowy z kminkiem”

I

Z pomidorami”

Boże

Mój Boże

A może

Z szynką podwędzany”

Popularny z ziołami”

Z czosnkiem”

Lub

Farmerski”

Czas mija

Czas mija

Chciałaby stąd uciec

Spalić się ze wstydu

Zniknąć

Wyparować

No to „Łososiowy”

Choć ten „Wiejski z miodem”

Też nieźle wygląda…

Jeszcze jedno

Okrążenie

Jeszcze jedna duszna

Chwila do namysłu

Z czołem opartym

O zimną szybę

Gabloty

O Boże

A może

Zamiast serka

Wziąć jakąś wędlinę …

Lub trutkę na szczury

Rozwiązać raz na zawsze

Te wszystkie dylematy …

Tymczasem przy nabiale

Stanęła kobieta

W jej wieku

Niewysoka

Pewna siebie

Zadbana

Taka

Co to bez wahania

Wybiera właściwe

Serki

Sukienki

Buty

Mężczyzn

Programy w TV

I nigdy się nie myli

I nigdy nie żałuje

Pewnym ruchem wzięła

Classic – naturalny”

Wrzuciła do koszyka

I już jej nie było

Bogini

A więc „Naturalny”

To przecież takie proste !

Nie ma lepszego

Wyboru

A zatem „Naturalny”

Bez żadnych dodatków

A wszystko inne

To strata czasu

A wszystko inne

To życie przez palce

Jak mogła o tym

Głupia

Wcześniej nie pomyśleć

Więc wzięła

Taki serek

A potem jeszcze jeden

I poszła do kasy

Problem miała z głowy

Po chwili jednak znowu

Była bliska płaczu

Bo

W zasadzie

To chyba

Wolała …

Paprykowy.

Dodaj komentarz