Gdybym mógł rekwirować
Samochody
Brać je prosto prosto z ulicy
Kolejno
Tak jak jadą
I rozdawać je moim
Bliskim i znajomym
Gdybym miał takie prawo
Czy raczej bezprawie
I taką moc
To wiedziałbym doskonale
Komu
Jakie
Auto ofiarować
Weźmy tego Coopera
Na przykład
Co właśnie tędy przemknął
Niemal bezszelestnie
Nówka sztuka
Dizelek
Prześliczne cacko
W kolorach pastelowych
Bogusi by w nim było
Cholernie do twarzy
Wiem, że o takim marzy
Od dawna o tym mówi
I wiem, że komu jak komu
Ale jej
Się taki należy
I łudzę się, że wtedy
Spojrzała by na mnie
Chociaż raz
Inaczej …
Albo ta Panamera
Turbo
500 koni
Mario by się w niej
Odnalazł
Łykałby kilometry
Pospiesznie, ale z klasą
Tak jak łyka dzień za dniem
I problem za problemem
Czego ja niestety
Nigdy się nie nauczę
O, a ten Mercedes
Kontenerowiec z hakiem
Kamil już ma takiego
Dałbym mu i tego
I tak on jeden wie
Jak to się prowadzi
On jeden ma dość silną
Owłosioną łapę
Słuchają się go ludzie
Zwierzęta i maszyny
Podczas gdy ze mnie
Nawet mój kot
Zrobił sobie
Pachołka
A zwykły spinacz do bielizny
Omal mnie kiedyś
Nie zabił
A to co ?
Autobus ?
Prosta sprawa
Ten bym ofiarował
Łysemu z naprzeciwka
Mógłby do niego zabrać
Wszystkie swoje kobiety
O ile by się zmieściły
Reszta
Jak znam życie
Szłaby za nim piechotą
Boso
Po rozgrzanym asfalcie
Takiego gościa jak ja
Żadna by nawet
Nie spytała o drogę…
Chyba otworzyli
Most zwodzony
Za zakrętem
Bo teraz nic nie jedzie
Od dłuższego czasu
Żadnych samochodów
Choć jakiś tu stoi
Zaparkowany
A nie …
Ten jest mój
Własny
Tego nikt nie zechce
Takiego
Nikomu nie życzę .
‘