Skład apteczny
Centrum miasta
Tego czego szukam
Nie ma
Kręcę się bezradnie
Między regałami
W głowie mi grzmi
I błyska
To światło tak razi
Łopot skrzydeł motyla
Ogłusza
I chyba znowu
Puszczę pawia
Może się udam do innej
Apteki
Albo pójdę i spocznę
Na torach
Wychodzę
Lecz drogę zastępuje mi
Urocze
Delikatne stworzenie
Całe w bieli
Oczy aniołka
Zadbane paznokcie
Uśmiech Afrodyty
Powabna figurynka
W jedwabnym chałacie
A na śnieżnobiałej piersi
Plakietka
„Janusz … Magister…”
I pyta mnie
Cholera
Miękkim, męskim głosem
Czy może mi w czymś pomóc
Mija chwila
Nim pojmę
Że oto stoi przede mną
Jeden z tych
Dziwaków
Co kochają całkiem inaczej
I wcale się z tym nie kryją
A wręcz o tym krzyczą
Cóż
Teraz trzeba mi czegoś
Na odzyskanie mowy
I pamięci
Bo nie wiem co powiedzieć
I nie pamiętam czego szukam
A ten …
Patrzy na mnie
I się uśmiecha
Serdecznie
Zaczepnie
Tak jakoś powłóczyście
Kąciki jego ust
To zaproszenie do tańca
Obelga i wyzwanie
Błękitne tęczówki
I czarne źrenice
Oskarżycielsko kruszą
Przyłbicę mych uprzedzeń
„Co mi zrobisz ?”
Pytają
„Ty podły brutalu”
Jezu
Skąd się tacy biorą ?
Czuję się źle
I czuję się źle z tym
Że czuję się źle
(Choć brzmi to zawile)
Chryste …
W mej czaszce łopoczą
Sztandary
Z haftowanymi czerwienią
Hasłami
„Bóg, honor, ojczyzna”
„Tradycja”
„Cześć, godność i chwała”
Konie poniosły
I zakwitły pianą
Trąbki larum grają
ZDRADA !
Nie ma na to zgody
Mężczyzna może być
Aptekarzem
Lecz nie aptekarką
Nie na takie kolana
Winny drapać się dzieci
Te wątłe ramiona
Nie ochronią kobiety
Nie tym dłoniom dzierżyć miecz
Młot
Łopatę palacza
Co się stanie ze światem
Z naszym światem
Jeżeli wszyscy mężczyźni
Przypudrują noski
I padną sobie w objęcia ?
A ten…
Stoi
I wciąż się uśmiecha
Janusz, magister
Niech to szlag …
Już po nas
Gdy obcy uderzą
Na naszą planetę
W naszych szeregach nie będzie
Okrzyków bojowych
Usłyszą jedynie
Płacz kobiet i dzieci…
W końcu wymawiam nazwę leku
On kiwa głową
Pochyla się przy gablocie
I z wdziękiem
Wysuwa szufladę
I tak stoi
W pół zgięty
W tym swoim białym
Fartuchu
W tych obcisłych dżinsach
Ze streczem
Stoję za nim i czekam
I czekam
I…
Cholera…
Gdyby wiedział
Jaka myśl
Jaka wizja
Mnie naszła w tej chwili
To pewnie byłby
Zachwycony
Dewiant jeden .
,