Ta restauracja w porcie
była całkiem nowa
Ledwie miesiąc temu
na wielkim otwarciu
burmistrz i jego świta
przecinali wstęgę
srebrnymi nożycami
Teraz żona burmistrza (46)
zachodziła tu czasem
zwłaszcza gdy było gorąco
na mrożoną kawę
A była ona niezwykła
wspaniała
wyjątkowa
(wciąż mowa o burmistrzowej)
Budziła powszechny
zachwyt
i szacunek
…
Gdy w barze na tarasie
zjawiała się ta dama
mewy nagle cichły
a morze blakło
Brakowało mu błękitu
I brakowało głębi
Nie mogło konkurować
Z jej szykiem
i z jej klasą
Kobieta
Która potrafi
w ten sposób się objawić
jest jak rycerz wjeżdżający
na koniu do kościoła
Jak wielki dzielnicowy
w otwartych drzwiach meliny
Lub okręt zaginiony
co nagle zjawia się
w porcie
Po prostu zawłaszcza
100% uwagi
i ściąga na siebie
Zdumione spojrzenia
żywych
i umarłych
I samego Boga
Heroina stylu
w najczystszej postaci
Mali ludzie
w obliczu takiego zjawiska
robią się jeszcze
mniejsi
Pyszałkowie
służalczo chylą czoła
a tygrysy pełzają brzuchami po ziemi
gotowe jak kocięta
błagać o pieszczoty…
Usiadła
Królowa
No dalej
Niech zjawi się kelner
Niech jej kaprys będzie
dla niego rozkazem !
…
Zjawiła się kelnerka
Julianna (16)
Córka miejscowego majstra
Majster jest uczciwy
więc mu się nie wiedzie
Julianna pracuje
by pomagać tacie
A wieczorami się uczy
żeby pomóc sobie
W kusej
białej sukience
płynie przez salę
Jak nimfa
Sylfida
Jak jaka rusałka
Sama świeżość
Jędrne uda
Brzuch płaski
I dołeczki w policzkach
I te uda …
Tak jędrne…
Stanęła
Przyjęła zamówienie
od pani burmistrzowej
Dygnęła i
odeszła
zostawiając przy stoliku
starą
samotną
posępną kobietę.
‘