W akcie desperacji
w chwili czarnej rozpaczy
Chudy postanowił
że wyjdzie z ukrycia
że opowie swej żonie
o tych latach udręki
że już nigdy nie będzie
udawał
I tego dnia
wróciwszy z pracy
właśnie wtykała
klucz do zamka
gdy drzwi się
otworzyły
i w progu mieszkania
stanęła
seksowna blondynka
w bucikach na obcasie
w błękitnej sukience
z kwiatowymi wstawkami
A podkład na policzkach
nie do końca maskował
jej zarost
…
Biedna żona Chudego
w pierwszej chwili zamarła
Zakryła usta dłonią
wybałuszyła oczy
a potem
się roześmiała
Nie wiedziała przecież
co to za zabawa
lecz widok był komiczny
Ten dowcip mu się udał !
I poryczała się
ze śmiechu
A Chudy w blond peruce
stał w progu
ze spuszczoną głową
Potem jego/jej ramionami
też szarpnęły spazmy
Kobieta
pękała z uciechy
Chudy
płakał
Natychmiast pojęła
że to nie jest zabawa
Po chwili znów stała
z otwartymi ustami
z przerażeniem w oczach
a on trzasł się
i beczał jak baba
…
W kuchni zapachniało
kawą
parzoną z cynamonem
Okno było otwarte
Gdzieś w głębi osiedla
grała cygańska kapela
i śpiewały ptaki
Po burzy nie było już śladu
”A … masz jakieś imię ?”
spytała żona Chudego
„Felicja”
przedstawiła się blondynka
Siorbnęły po łyku kawy
Któraś chrząknęła
Druga strzepnęła
niewidzialny okruszek z obrusa
„Ale … gust masz niezły”
powiedziała kobieta
(ta prawdziwa)
Opuszkami palców
macając materiał
z którego uszyta
była jego sukienka
„Dziękuję”
bąknęła Felicja
I znów zaczęła buczeć
Żona
podała mu serwetkę
żeby wytarł nos
A potem westchnęła
i wzięła go w ramiona
I tak sobie siedziały
w tej kuchni
przytulone
Jak dwie dobre
stare
przyjaciółki
.