Przyszedł duchowny
uklęknął i się przeżegnał
Matka Kościół kupiła mu habit
a dziś wieczorem da mu kolację
i ułoży go do snu
w świeżo wykrochmalonej pościeli
Duchowny nie boi się jutrzejszego dnia
…
I przyszedł oficer
Zasalutował i strzelił obcasami
Matka armia kupiła mu te buty
a dziś wieczorem da mu kolację
i wygodne łóżko na kwaterze
Oficer jest spokojny, jutro będzie tak samo
…
I był tam rzutki manager
Robił kalkulacje i analizy rynku
Matka korporacja płaci za jego hotel
Wieczorem zapłaci za kolację + drinki
Uśnie nie sam, nietrzeźwy
lecz pewny kolejnego, sytego poranka
…
A pilot „Dreamlinera” ?
Jeden z najlepszych w kraju
Linie lotnicze dbają o niego
jak o rodzonego syna
Chyba ma romans z tą dziennikarką
której redakcja ciągle wydzwania
jak matka niespokojna
o ukochaną córkę
…
W tym hotelu Janusz
jest chyba jedynym
który za wszystko płaci
z własnej kieszeni
bo od 30 lat
pracuje
na własny rachunek
Janusz jest
biznesmenem
Kolację zje w fastfudzie
Flaszkę do pokoju
kupi w supermarkecie
Wieczorem stanie w oknie
i patrząc na uśpione miasto
będzie się kiwał z boku na bok
z nogi na nogę
i będzie obgryzał paznokcie
myśląc o stertach rachunków
o zimnym, bezczelnym księgowym
o niezadowolonych klientach
i urzędzie skarbowym
Będzie myślał o żonie
którą znowu zawiódł
i o synu
który o nic nie prosi
bo już się nauczył
radzić sobie sam
Tej nocy Janusz
znowu nie zaśnie
Będzie pił i marzył
by jakiś rodzic zastępczy
położył mu rękę na ramieniu
i rzekł :
„Pójdź dziecię, ja się wszystkim zajmę”
I on by poszedł
I byłby spokojny
o następny dzień
Nie bałby się
kolejnego poranka
wiedząc, że go w ogóle
dożyje
Bo póki co
cholera
wcale nie jest
tego taki pewien.
‘