„NA BUDOWIE ZATRUDNIĘ – ZAGRANICA”

 

W odpowiedzi na pańskie ogłoszenie

mam na imię Kamil

(albo Adrian)

jak połowa chłopaków z mojego rocznika

przynajmniej w naszej gminie

Lat 34

Żona pracuje w sklepie

(lub w ośrodku zdrowia)

jak połowa dziewczyn z jej rocznika

Pozostałe nie mają pracy

Córeczki rosną

Julka za rok ma Komunię

Więc nie ma co

trzeba jechać

Facet w moim wieku

powinien już być

ogarnięty

Dlatego do pana napisałem

Jestem gotów na wyjazd do obcego kraju

gdzie nikt nie mówi moim językiem

i nikt mojego języka nie słucha

Jestem gotów zamieszkać w ciasnym mieszkaniu

z kilkoma takimi jak ja

czekać godzinami w kolejce do prysznica

do kuchenki

do sracza

każdego wieczoru widzieć

jak kłócą się z żonami

ślą całusy maluchom

pozdrawiają dziadków

po czym wyłączają skype’a

otwierają piwo

i godzinami gapią się w sufit

albo w telewizor

co na jedno wychodzi

A potem chrapią

jakby uciekały z nich dusze

a oni rozpaczliwie

próbowali je wciągnąć z powrotem

O ich butach stojących przy łóżkach

wolę nie mówić

Co do języków

to są mi obce

Angielski znam słabo

Tyle co z filmów

A i tak zawsze się okazuje

że moi ewentualni rozmówcy

nie oglądali tych samych filmów co ja

I kiszka

Nie pogadasz

Ale zawsze są mili

Pracowałem w magazynie

potem trochę u lakiernika

i pomagałem na budowie

tak że suche tynki

karton gips

sufity podwieszane

robię

Kafelków nie kładę

Ale szybko się uczę

Jestem gotów wstawać o czwartej trzydzieści

by robić sobie kanapki

z tostowego chleba

nim tamci się obudzą

parzyć herbatę w termosie

który i tak nie trzyma

a potem drzemać w wilgotnym metrze

lub w samochodzie cuchnącym spalinami

wyobrażając sobie moje dziewczyny

które wciąż jeszcze śpią

w ciepłej, pachnącej pościeli…

Wtedy powieje sensem

Uronię łzę

I będzie mi lżej

Zlany potem

lub deszczem

w każdym razie w mokrej koszuli

do zmroku

będę nosił cement

i podawał narzędzia

Januszom

twardzielom

w których oczach

obok dobrze markowanej swady

i obojętności

dostrzegę jedną tylko

lecz jakże dręczącą

obawę :

„ Czy szef nas znowu

aby nie wychuja ? ”

Będzie od nich trącić

tak dobrze mi znanym

zapachem

który czuć w kolejkach

do totalizatora

w pośredniaku

lub pod sklepem

o szóstej rano

kiedy piwo z lodówki

jest i tak cieplejsze

niż powietrze na dworze

Tak pachnie

samotność

rozpacz i strach

I tak pachnie

odwieczne pytanie :

„ Jak to się kurwa stało

że ja

jestem częścią

tego

wszystkiego ? ”

lub mówiąc najprościej

„Co ja tutaj robię ?”

No cóż …

To tyle o mnie

Proszę o szybką

odpowiedź.

.

 

P.S

.

Prawo jazdy posiadam.

Kategoria B.

.

Dodaj komentarz