JAK UMIERAJĄ KACZKI ?

Samotny Edredon

ułożył się pod skałą

w miejscu którego

nie sięgały fale

i gdzie nie szalał wiatr

Wykręcił szyję

dziób ukrył

w piórach na grzbiecie

Stał się kulą

brudnego

pożółkłego puchu

Stał się strzępkiem

gasnącego życia

obryzganego

słoną

zamarzającą

w lodowatej bryzie

pianą

Stanąłem nagi

z mokrym ręcznikiem

na biodrach

w czapce z pomponem

na głowie

Nigdy nie widział czegoś takiego

lecz nawet nie drgnął

Westchnął chyba

i zamknął oczy

Jak gdyby nigdy nic

Jakby mnie tu w ogóle

nie było

Zrozumiałem

choć…

z rozumem niewiele

to miało wspólnego

Ja to raczej

poczułem

Wycofałem się powoli

Zapadł zmierzch

Kalecząc stopy poszukałem

innej drogi do miejsca

gdzie zostawiłem

samochód

Pogódź się z tą zatoką

bracie ptaku

w samotności

Pogódź się z tą granitową

skałą

w spokoju

Nam ludziom

nie zawsze jest to dane.

Dodaj komentarz