Wiktoria usłyszała
tę piosenkę
w radiu
i nagle powróciła
magia tamtych nocy
czar tamtego lata
smak ziemniaka
zapach ogniska
Z tymi dźwiękami przyfrunęła
jej młodość
i to wszystko o czym kiedykolwiek
marzyła
co było tak blisko
Nawet teraz
kiedy była już stara
na tym łóżku
pod kroplówką
TO było tak blisko
na wyciągniecie ręki
tylko odgarnąć świetlistą firankę
i ona zdaje się
właśnie szła
w tamtą stronę
Ludzki wokal
brzmiał jak instrument
wygrywający cudne
przeszywające dreszczem
akordy
Słów nie rozumiała
Nie znała tego języka
Nie potrzebowała ich poznawać
Nigdy nie próbowała
bo ta muzyka
ten głos
jakby wypływały
z jej serca
Jakby były jej własne
przez te wszystkie lata
przez tyle lat
aż trudno w to uwierzyć…
Lecz teraz
kiedy koniec wszystkiego był bliski
poprosiła wnuka
by przetłumaczył jej te słowa
i on to zrobił
dobry
zdolny chłopiec
W tych czarodziejskich wersach
musiała być zawarta
odpowiedź
i nadzieja
jakieś wyjaśnienie
i ostateczna wskazówka
Tego była pewna
Jej utrudzone serce
pewnie po raz ostatni
zakołatało żywiej
a na zielonym monitorze
skoczyły krzywe wykresu
Ten tekst musiał być
jądrem
jakiejś tajemnicy
sednem wszystkiego
szyfrem
towarzyszącym jej
przez całe życie
Oto otwiera się
magiczna szkatułka
za chwilę
spod zakurzonego wieka
buchnie blaskiem …
…
Kiedy chłopiec skończył
długo milczała
„To wszystko” ? – zapytała wreszcie
„Wszystko babciu”
„Na pewno ?”
„Na pewno babciu”
Więcej się nie odezwała
Potem go odprawiła
bez słowa
Nie potrafiła powiedzieć
jak bardzo jest
zawiedziona
.