Ojciec przywiózł z zagranicy
aparat trochę lepszej klasy
Pochwalił się znajomym
zrobił kilka zdjęć
i tyle
Potem
aparat leżał w szafie
latami
do czasu gdy matka
robiąc porządki
zasugerowała
by klamota
sprzedać
…
Ojciec postanowił
dać mi szansę
„Chcę za niego 10” – powiedział
„Tyle zapłaciłem
Sprzedasz go za więcej
cała reszta twoja”
„Tylko 10 tato ?”
„10, przecież mówię”
„A jak sprzedam drożej ?”
„Cała reszta twoja”
Nie musiał mi tego
już więcej powtarzać
Sprawa była prosta
więc wziąłem aparat
i wybiegłem z domu
Wsiadłem do tramwaju
i ruszyłem w miasto
…
Komisy
lombardy
bazary
te miejsca uczyły
hartu i pokory
jednak
sporym wysiłkiem
woli
i przy odrobinie
farta
dałem radę
Sprzedałem aparat
za 18
i dumny
naprawdę dumny
wróciłem do domu
Miałem górką 8
i byłem przekonany
że teraz
idąc za ciosem
będę potrafił
zamienić je
w miliony
…
Ojciec wziął
zwitek banknotów
przeliczył
potem wyjął jeden
(resztę schował w kieszeni)
i dał mi go mówiąc
„Skocz do sklepu
kup flaszkę
trochę piwa
i jakieś kabanosy”
„Jak to ?” – spytała matka
„Ale jego … 8 ?”
„Jego jest jego” – odrzekł stary
„Będzie miał jak znalazł
dostanie w przyszłym roku
gdy będzie robił
prawo jazdy”
…
Poszedłem do tego sklepu
Sprzedawcy mnie znali
Nie miałem problemu
z kupieniem alkoholu
dla ojca
Stanąłem w kolejce
i pomyślałem
że być może już zawsze
będę frajerem
i będę robił dobrą minę
do złej gry…
I tak też się
stało.
.