FRAJER

 

Ojciec przywiózł z zagranicy

aparat trochę lepszej klasy

Pochwalił się znajomym

zrobił kilka zdjęć

i tyle

Potem

aparat leżał w szafie

latami

do czasu gdy matka

robiąc porządki

zasugerowała

by klamota

sprzedać

Ojciec postanowił

dać mi szansę

„Chcę za niego 10” – powiedział

„Tyle zapłaciłem

Sprzedasz go za więcej

cała reszta twoja”

„Tylko 10 tato ?”

„10, przecież mówię”

„A jak sprzedam drożej ?”

„Cała reszta twoja”

Nie musiał mi tego

już więcej powtarzać

Sprawa była prosta

więc wziąłem aparat

i wybiegłem z domu

Wsiadłem do tramwaju

i ruszyłem w miasto

Komisy

lombardy

bazary

te miejsca uczyły

hartu i pokory

jednak

sporym wysiłkiem

woli

i przy odrobinie

farta

dałem radę

Sprzedałem aparat

za 18

i dumny

naprawdę dumny

wróciłem do domu

Miałem górką 8

i byłem przekonany

że teraz

idąc za ciosem

będę potrafił

zamienić je

w miliony

 

 

Ojciec wziął

zwitek banknotów

przeliczył

potem wyjął jeden

(resztę schował w kieszeni)

i dał mi go mówiąc

„Skocz do sklepu

kup flaszkę

trochę piwa

i jakieś kabanosy”

„Jak to ?” – spytała matka

„Ale jego … 8 ?”

„Jego jest jego” – odrzekł stary

„Będzie miał jak znalazł

dostanie w przyszłym roku

gdy będzie robił

prawo jazdy”

Poszedłem do tego sklepu

Sprzedawcy mnie znali

Nie miałem problemu

z kupieniem alkoholu

dla ojca

Stanąłem w kolejce

i pomyślałem

że być może już zawsze

będę frajerem

i będę robił dobrą minę

do złej gry…

I tak też się

stało.

.

Dodaj komentarz