Na śniadanie były jajka
Nim rozbiła skorupkę
przez dłuższy czas przyglądała się
pieczątce
„Z fermy”- powiedziała
„ To takie smutne
te jajka zniosły kury
które nigdy nie widziały nieba”
Podał jej sól
i dolał mleka
do kawy
„Gdyby otworzyć wrota kurników” – odrzekł
„kury rozpierzchłyby się po polu
i nie byłoby jajek
lub byłyby drogim
rarytasem
Do gazet piszą ludzie
którzy zza swoich biurek
rzadko widują niebo
z radia mówią ci sami
Tam w miejskich wodociągach
na niedzielnej zmianie
i w sortowni gazet
też nieba nie widzą
Lecz my
potrzebujemy tych jajek
gazety
radia i ciepłej wody
by móc zjeść
śniadanie
Ktoś płaci za to
swoim niebem
jeśli już chcemy
tak spojrzeć na sprawę
ale tak to urządzono
to wszystkich dotyczy
i chyba
inaczej się nie da
Innej drogi nie ma
Ci co próbowali
mieszkają w klasztorach
albo na ulicy
a już na pewno
żaden z nich
nie jada śniadań
ze swoją żoną
od ponad ćwierć wieku
„Chcesz powiedzieć
że dla mnie
aby być ze mną
rezygnujesz z jakiegoś
swojego nieba ?” – spytała
„Poświeciłem
spory jego kawał
tak jak i Ty
lecz ja
jestem szczęściarzem
ja moje niebo
odnalazłem
i wciąż odnajduję
w Twoich oczach…”
„Ej ty
słodki czaruś ” – powiedziała
„To sprzątanie garażu
i tak cię nie ominie”
Grzanki wyskoczyły
z tostera.
.