Gdy wściekły i pijany tłum
wyważył wrota pałacu
służba pierzchła
(i szczerze mówiąc
nie można ich winić)
a Jozafat wyszedł do nich
i powiedział
”Po cóż wam niszczyć mój dom
przecież jestem tutaj”
Stał i czekał
Lecz nie był całkiem sam
Tylko jedna istota
prócz niego
nie ulękła się śmierci
a był to stary
wierny pies biskupa
Los ich obu był
przesądzony
Jozafat zginął
za to w co wierzył
ale i to wierne psisko
dokładnie tak samo
też dla swego pana
mężnie stanęło naprzeciw
dyszącego tłumu
Jakże by mogło
być inaczej ?
Mówią że Piotr
zwierzętom nie uchyla bramy
Mówią że Jozafat
od kilku stuleci
przechadza się co rano
po rajskim ogrodzie
w strumykach brodzi
i rzuca patykami
Czy sam ?
Myślcie co chcecie
ja tam ciągle słyszę
wesołe szczekanie
.