Rano wstałem z trudem
i powlokłem się do łazienki
Myjąc zęby myślałem o kawie
i żeby nie zwymiotować
Przy kawie o niczym nie myślałem
Potem przejrzałem wiadomości
i znowu było mi niedobrze
O codziennych zajęciach nie ma co mówić
są codzienne do bólu
Uśmiechałem się
patrzyłem na zegarek
zjadłem obiad
Odrzutowce rysowały smugi na niebie
Tam w górze powietrze jest rzadkie
ale tu na dole nie jest dużo lepiej
Po południu
parkując przy centrum handlowym
widziałem tę rudą fryzjerkę
Zawsze tam jest
za tą wielką szybą
Takie piękne dziewczę
Szczebiocze jak skowronek…
Jakież to nieludzkie
Lampy w supermarkecie
emitują jakieś dziwne promienie
zabijające bakterie
i inne mikroby
a we mnie samym
wszelką chęć do życia
Szafy chłodnicze z wędlinami
mają osiemnaście metrów długości
stoisko z nabiałem
to oddzielna ulica
a dział warzywny
to średniej wielkości wioska
1/3 ludzkości
mogłaby dostać pomieszania zmysłów
widząc taką ilość jedzenia na raz
Kupiłem piwo i wyszedłem
Wieczorem na fejbusiu nic nowego
176 znajomych
a nie ma z kim pogadać
cholera
Oni na pewno myślą tak samo
lub przynajmniej to czują
Portale to oceany ludzkiej nędzy
i osamotnienia
„Kierowca zwrócił pierścionek staruszce…”
„Labrador leży na grobie swego pana…”
Może by posprzątać na tym biurku ?
Może jutro ?
Przecież stąd nie ucieknie
Teraz jest już późno
Teraz trzeba się chyba
walnąć w barłogu
i nakryć łeb poduszką
by rano
znowu wstać z trudem …
.