Ojciec zapragnął mieć grill na działce
Uparł się
że zrobi go sam
Kupił cegły
kilka worków cementu i stalowy drut
Nie mogliśmy tego zrozumieć
lecz zmówiliśmy się z bratem
że pojedziemy i pomożemy staruszkowi
Pojechaliśmy
To była sobota
śliczny majowy poranek
Siedliśmy na tarasie i piliśmy kawę
a ojciec w tym czasie
wszedł do domu
by się przebrać
Pracował kiedyś na stacji benzynowej
CPN
i został mu z tych czasów
błękitny kombinezon
Miał też czapkę i stare schodzone drewniaki
w tym samym kolorze
Ubrał się tak
cały na niebiesko
od góry do dołu
i wyszedł do nas
Na jego widok mój brat zawołał
„Toż to ojciec niebieski !”
… i była kupa śmiechu
Potem wzięliśmy się za robotę
Murowaliśmy
spierając się co chwilę
o sposób ułożenia cegieł
gęstość zaprawy
technikę osadzania rusztów
Mieliśmy blade pojęcie o murowaniu
i żadnego doświadczenia
Popełnialiśmy błędy
które potem musieliśmy poprawiać
Piliśmy zimne piwo
i częstowaliśmy się nawzajem papierosami
Jaskółki latały nad naszymi głowami
Nie spieszyliśmy się
Nie było powodu
Nic nas nie goniło
Żaden z nas niczym się nie przejmował
bo budowaliśmy
a kiedy ojciec z synami buduje
to jest święta rzecz
Wszelkie ziemskie sprawy
na ten czas ustają
Nic złego się wtedy nie zdarzy
nie nadejdą żadne złe wieści
bo kiedy ojciec z synami budują
to są pępkiem świata
wszystko inne jest wtedy
nieistotne
nieważne
niegroźne …
Wreszcie późnym popołudniem
stanęliśmy i patrzyliśmy
na tę mikrą budowlę
dzieło naszych rąk
dumni
z poczuciem dobrze spełnionego
obowiązku
Zostawiliśmy dzieło by przeschło
do następnego dnia
ale jeszcze długo wieczorem
siedząc na tarasie przed domem
rozmawialiśmy o nim
wymieniając uwagi
Jasne że prościej by było
pójść do sklepu i kupić
elegancki grill z przykrywą
i wszystkim co trzeba
ale wówczas
nie pamiętał bym tamtej soboty
umknął by mi kolejny dzień
mojego życia
i nie wiedział bym jak ważnym jest
abym kiedyś
kiedy sam będę miał synów
wziął ich
i poszedł z nimi coś zbudować
Cokolwiek.
.