Chleb wyskoczył z tostera
chrupki
opieczony na złoto
nie spalony
lecz na tyle gorący
by pikantne skrawki
pachnącego edamera
rozpłynęły się na nim
pociągle
miękko i perliście
Na to plasterki
soczystej wiejskiej szynki
zarumienione na patelni
z odrobiną cebulki
nic tak nie pachnie
jak smażona cebula
i wreszcie dwa jajka
dwie słoneczne kule
posadzone na chmurkach
świeżutkiego białka
połyskliwe i drżące
gotowe rozlać się smakowicie
pod czułym dotykiem
widelca
zaś obok
trzy małe
ogóreczki konserwowe
pachnące octem i czosnkiem
i plaster pomidora
takiego prosto z krzaka
przyprószony obficie
wonnym pieprzem
i zasypany najlepszą
gruboziarnistą solą
sztućce
serwetka
szklanka zimnej wody
ech
warto żyć
dla tych chwil wytchnienia …
Wtem
do domu wpada chłopiec
„Cześć tata” – woła
„Jest co zjeść?
O!
skąd masz takie?!
eee…
są jeszcze jajka w lodowce?”
Dzieciak przełyka ślinę
zagląda do chlebaka
otwiera lodówkę
zamyka lodówkę
drapie się po głowie
„Co tam w szkole?” – pyta stary
„Test oddali”
„I co?”
„Na dwadzieścia dwa pytania
dwadzieścia dwie dobre odpowiedzi”
„Stać cie na więcej synu”
„Ale jak to?”
„Na dwadzieścia dwa pytania
trzydzieści dobrych odpowiedzi
tego się trzymaj
inaczej
daleko nie zajdziesz
i będziesz nikim
jak twój tata”
„Hehehe”
„Hahaha”
Ojciec odsunął talerz i złożył
wciąż jeszcze czyste sztućce
„Wiesz co ?
Możesz to zjeść” – powiada
„Naprawdę?
a ty nie chcesz?”
„Nie
Ja muszę wracać do pracy
cholera
i tak już jestem spóźniony”
„Aha…
no dobra
to dzięki”
Stary przełknął ślinę
zmierzwił chłopakowi włosy
złapał kubek kawy i
wyszedł z domu
mając nadzieję
że może jeszcze zdąży
kupić na stacji
po drodze
jakąś parówkę
.