TAKIE CZASY

 

„Pamiętam jak go uczyłam

stawiać pierwsze literki

ha wyglądało

jak połamane krzesełko

el jak kawałek drutu

a o

jak balonik

z którego zeszło powietrze

miał pięć lat

a umiał cały alfabet

za każdym razem jak stawiał literkę

musiałam go upominać

by chował język

Gdy przychodziła rodzina

urządzał sklepik w pokoju

na taborecie układał

krakersy

cukierki

obrane marchewki

i stare gazety

pewnego razu wziął karton

i napisał na nim

„prose panstfa sklep”

co w jego mniemaniu

miało być szyldem

i było

i ja ten szyldzik

do dziś trzymam w szafie

kazałam oprawić i kiedyś mu go dam

jak przyjedzie

jeżeli przyjedzie

bo jak był na studiach

to przyjeżdżał częściej

po słoiki

albo zrobić pranie

pieniędzy nigdy nie brał

wolał

bym mu wysyłała na konto

tak było nowocześniej

Później pisał do mnie

ale tylko pocztówki

(amerykańskie znaczki !)

a teraz już nie odpisuje

wcale

chociaż dzwoni

przeważnie

jak są święta

„Synku

a mój list dostałeś?”

„Dostałem”

„Napisał byś”

„Napiszę” – powiada

ale nie pisze

Z wnuczkiem też rozmawiałam

rzecz jasna mówi po naszemu

i pięknie rysuje

„Przyślesz babci rysunek?”

„Przyślę” – obiecuje

lecz nie przysyła

Nawet nie wiem jak chłopiec

wygląda

żadnych zdjęć

„Przyślesz mi zdjęcia rodziny?”

„Mamo – mamooo !” – złości się na mnie

„Jak mam do ciebie napisać

jak mam ci wysłać zdjęcia

SKORO TY NIE MASZ MEJLA !?”

I tak od lat

Mejla i mejla

i mejla i mejla

Boże

W każdym razie

chyba nie ma rady

inaczej się chyba nie da

dlatego w końcu

przychodzę z prośbą do ciebie

Krzysiu

Twoja mama mówiła

że ty pracujesz

w sklepie z mejlami …

Eh…

macie tam jakieś tańsze … ?

wiesz …

lub używane …?”

.

Dodaj komentarz