Wyszedłem przed dom
było już prawie
ciemno
w płuca wciągnąłem
powietrze
dużo chłodnego
dobrego
pachnącego ziemią
morzem
i lasem powietrza
zamknąłem oczy
i wtedy
troposfera buchnęła pieśnią
lub może ta pieśń
dopiero teraz do mnie
dotarła
przebiła się przez łoskot
w mej głowie
to śpiewały ptaki
a były ich tysiące
i każde z tych tysięcy
małych serduszek
wyśpiewywało swe trele
tak perliście
i tak szczerze
że było mi żal
bo ja
tak nie potrafię
utonąłem w tym dźwięku
co to za fenomen ? – myślałem
co to za muzyka
jakby jedno
skondensowane
wszechobecne tchnienie ?
wiem
nie może być inaczej
to musi być Bóg
który mówi :
JESTEM
.