Żona Haralda
Maud
co roku w połowie kwietnia
wołała
„O Boże ! Przecież dziś są twoje urodziny !
a ja nie mam dla ciebie prezentu!
naprawdę chciałam ci kupić jakiś drobiazg
ale na nic nie mogłam się zdecydować”
A on co roku
całował ją w czoło i mówił :
„Nic nie szkodzi skarbie
ważne
że pamiętałaś”
Tak było przez czterdzieści lat
„To przykre
i cholernie trudne – powiedział mi kiedyś
bo mały chłopiec na słowa
„nie mam dla ciebie prezentu”
może się rozpłakać
lecz co ma zrobić
dorosły mężczyzna ?”
I wtedy w oczach
tego starego
siwego człowieka
profesora
o niezwykle wysokiej
kulturze
dostrzegłem łzy
.