FILIŻANKA GORĄCEJ PACHNĄCEJ DUSZY Z CUKREM I ZE ŚMIETANKĄ

 

 

 

 

Ten student co stał przede mną

 

w lotniskowym barze

 

poprosił o małą Latte

 

zapłacił drobniakami

 

dziewczyna przy automacie

 

wcisnęła co trzeba

 

i oboje wpatrzeni

 

w parujące dysze

 

czekali dłuższą chwilę

 

aż kubek się

 

napełni

 

„Nie odchodź” – powiedziała nagle

 

„Muszę” – odrzekł

 

„To weź mnie ze sobą”

 

„Nie mogę”

 

„Czy zobaczę Cię jeszcze ?”

 

„Nie wiem”

 

„Boże

 

dlaczego to tak boli

 

ta samotność ? ”

 

„Nie wiem …”

 

Wziął swój kubek

 

i odszedł

 

smutny

 

z pochyloną głową

 

„Chcesz to mnie WEŹ…

 

cokolwiek to znaczy…

 

jakkolwiek masz na imię…

 

i dokądkolwiek idziesz …

 

otworzę się przed Tobą

 

jak książka na wietrze

 

wszystkimi stronami naraz

 

i bez reszty … !” – zawołała za nim

 

lecz nadal

 

tylko oczami

 

nadal

 

tylko wzrokiem

 

bo cała ta rozmowa

 

tych dwojga obcych

 

ludzi

 

odbyła się bez słów

 

jedynie pośród spojrzeń

 

chrząknięć i uśmiechów

 

(tyle że ja

 

cholera

 

słyszę takie rzeczy

 

i je widzę

 

choć nie zawsze bym chciał)

 

Zniknął w hali odpraw

 

Dziewczyna westchnęła

Teraz mnie dostrzegła

 

„Co podać ?” – zapytała

 

wciąż jeszcze zmieszana

 

„To samo” – rzekłem

 

bez większej nadziei

 

„To samo…”

 

.

 

Dodaj komentarz