Najpierw wziął prysznic
długo stał w strudze
pozwalając by miękka
ciepła woda
zmyła z jego ciała
wszystkie te znoje
i to koszmarne zmęczenie
potem
zostawiając ślady
mokrych stóp
na marmurowych posadzkach
ubrany w biały w szlafrok
stanął w drzwiach tarasu
morze było spokojne
w przystani uwijali się ludzie
i stado mew
jakiż to kojący zmysły
widok
było zbyt wcześnie na drinka
więc zaparzył kawę
z niewielką ilością rumu
pilotem uruchomił
stereo
zaległ w hamaku
i przez następną godzinę
najłagodniejsza muzyka na świecie
wodziła go po krainie
półsnu
półjawy
półodlotu
i był to bardzo przyjemny
stan rzeczy
to było naprawdę
coś
a potem
włożył robocze ubranie
wymienił ten pochłaniacz w kuchni
posprzątał po sobie
bardzo dokładnie
i wsiadł do furgonetki
pojechał oddać klucze
od tego pięknego domu
czół się dobrze
dużo lepiej
dziś znowu przez chwilę
żył nie swoim życiem
lecz któż z nas
cholera
czasami tego
nie robi ?
.