Ja też kiedyś bylem małym chłopcem
zmagającym się z bólem
i z okropnym strachem
snułem się po szpitalnych korytarzach
w piżamce w paski
i dobrze pamiętam
kompletnie ślepego staruszka
który poczęstował mnie rurką z kremem
ułamaną na pół
o czym biedak rzecz jasna
nie mógł wiedzieć
a mnie było głupio
narzekać
czułem wdzięczność
bo uwielbiałem te rurki
i czułem żal
nie do starca broń Boże
lecz do losu
bo dostałem tylko połówkę
strasznie byłem rozdarty
i chyba nawet po cichu
płakałem
skacząc po wąskim ceglanym murku
oddzielającym życie od śmierci
w tej swojej piżamce w paski
takie oto miewałem
dylematy
i takie rozterki
chcę przez to powiedzieć
że nie miałem
żadnych wielkich myśli
ani oczekiwań
nic co by mnie
wyróżniało
balansując między życiem a nieżyciem
miałem te same problemy
i do szczęścia trzeba mi było
dokładnie tego samego
co wszystkim
po prostu nie było potrzeby
by dawać mi coś więcej
nie było to chyba nawet
możliwe
ja to wiem
ja to pamiętam
ja akurat przeżyłem
lecz jestem całkiem pewien
że również ci chłopcy co odeszli
o ile dostali
należną im porcję ciepła
jakieś fajne zabawki
i swoje rurki z kremem
na pewno byli w pełni
szczęśliwi
uwierz
.