Ta szczupła dziewczyna
z długimi
prostymi włosami
była zupełnie nie w moim typie
nosiła berecik z włóczki
i mimo śnieżycy
spacerowała po Central Parku
jakby to był maj
potem się okazało
że chodzi do mojej szkoły
i ma na imię Susanne
zakochałem się na smutno
bo niektórzy tak mają
zakochują się na smutno
jak grenlandzkie wale w zimnym oceanie
i nawet nie bardzo wiedziałem
czego bym od niej chciał
byłem wtedy zbyt młody
pragnąłem jedynie
grzać się w tym świetle
które od niej biło
i by pozwoliła mi wyjąć
biedronkę z jej włosów
biedronka w środku zimy
wyobraźcie sobie
wieczorami chodziłem
pod jej dom
stałem na mrozie
ukryty w cieniu zaułka
tak dobrze
że nigdy
nie odkryła mojego
istnienia
dreptałem w skrzypiącym śniegu
wpatrzony w parapet jej okna
na którym kwitły azalie
jakby to był maj
tonąłem wówczas w kaskadach
wewnątrzpochodnej morfiny
lecz potem to
minęło
i niestety nigdy
nigdy już nie wróciło
chociaż…
jakaś jedna jedyna
pojedyncza
zagubiona molekuła
tamtego zachwytu
krąży do dziś w mym leciwym ustroju
i od czasu do czasu
niesiona powolnym prądem
lodowatej krwi
mija serce
i wtedy
ech …
na ułamek sekundy
powraca wspomnienie
zapala się światło
i biją dzwony
i choć sypie śnieg
to ja przez krótką chwilę
czuję tamto ciepło
jakby to był
maj
.