GOSPOSIA Z II PIĘTRA

 

 .

Na tym zdjęciu z Powstania

dostrzegłem znienacka

bohaterkę drugiego planu

i od rana

nie mogę przestać myśleć

o Niej

ta myśl jest obłąkańcza

więc nikomu nie powiem

(znam te uśmieszki

i spojrzenia)

lecz na tym zdjęciu widzę

że prawdziwa

realna kobieta

urobiona po łokcie

z mydlinami we włosach

taka co przy kolacji

chowa dłonie pod stołem

bo się ich wstydzi

która również marzy

i kocha

i się lęka

i taka pracowita

(gosposie muszą być pracowite)

zginęła

choć pewnie miała plany

na resztę dnia

i na resztę życia

drogi poległych herosów

tych znanych z nazwiska

oświetlają w zaświatach

dedykowane im znicze

lecz kto zapala lampki

tym

o których nawet za życia

mało kto pamiętał ?

a może ci co odeszli

czekają na te światełka

jak zakochani na listy

jak matki na telefon

jak niemowlęta na porę karmienia

może nimi żyją

i tylko nimi się żywią

oczekując Sądu

czy Czegoś Tam ?

to jest tak niedorzeczne

że nikomu nie powiem

ale dziś wieczorem

pójdę z psem do lasu

potem wrócę

i zapalę świeczkę

i postawię ją w oknie

myśląc o Tobie

Gosposiu z II piętra

która nawet dla tych

co Cię chowali

byłaś bezimienna…

to jest tak absurdalne

że nikomu nie powiem

lecz ja naprawdę wierzę

że to nam obojgu

w jakiś sposób pomoże

myślę dziś o Tobie

dziś nie jesteś sama

dzisiaj ktoś zawoła

„Hej

Gosposiu z II piętra !

patrz

to światełko dla Ciebie !”

„Dla mnie ? Ale jak to … ?”

„Dla Ciebie !”

„Przecież to niemożliwe … Mój Boże …”

„A jednak !”

.

.

.

.

(fot. Sylwester Braun/ NAC z profilu Mikołaj Kaczmarek – Kolor Historii, za Gazeta.pl)

 

2 myśli na temat “GOSPOSIA Z II PIĘTRA

Dodaj komentarz