WSKAKUJESZ NA TEN MASZT JAK MAŁPA I UŚMIECHNIĘTY PATRZYSZ NA MNIE Z GÓRY…

 

 

 

Ja też miałem kiedyś w sobie

tę siłę

ten wicher

i żar

lecz teraz pozostał jedynie

ledwo tlący się płomień

zadyszka

i cichy żal

cichy

bo nigdy Ci o tym nie powiem

choć może by należało …

nie

to jednak daremne

który syn uwierzyłby ojcu

że to co nas czasem rozpiera

nie jest

nieskończone

że niekiedy zostaje tylko

ledwo tlący się płomień

zadyszka

i cichy żal ?

który syn uwierzyłby ojcu… ?

bo wiesz

ja

nie wierzyłem

„No dobra

złaź na dół” – powiadam

„pójdziemy coś zjeść”

 

.

 

Dodaj komentarz