SĄ RZECZY …

 

 

 

Mój ojciec w młodości

był ratownikiem

wyciągnął z wody 6

czy 7 osób

ale najbardziej zapadł mu w pamięć

nie potrafiący pływać mężczyzna

który 50 metrów od brzegu

wypadł z kajaka

z małym dzieckiem

sam tonąc

stał na dnie i trzymał chłopca

nad głową

tak że dzieciak oddychał

choć nie krzyczał

bo myślał że to zabawa

mój ojciec zgarnął dzieciaka

a jego starszy

silniejszy kolega

wyciągnął nieprzytomnego

mężczyznę

i obaj go później

reanimowali

za udaną akcję

dostali po czekoladzie

a potem

przez resztę dnia

siedzieli na wieży

nic nie mówiąc

zamyśleni

.

Dodaj komentarz