WŁODEK IBRON

 

 

 

Nie miał prawa jazdy

i nie stać go było na auto

do pracy chodził piechotą

za każdym razem

gdy kończyliśmy zajęcia

wykręcał numer

(komórek wtedy nie było)

i mówił :

„wstaw ziemniaki kochanie

będę za pół godziny”

wołaliśmy na niego

„Gościu”

i trochę się z niego nabijaliśmy

choć dla takich gnojków

jak my

propozycja przejścia na „ty”

to była wielka rzecz

niezbyt przystojny

niezbyt bogaty

prowincjonalny dziennikarz

naprawdę nauczył nas fachu

i dowiódł

że jedyna droga

to pisać zawsze prawdę

a potem dźwigać swój krzyż

z godnością

a co ważniejsze

to on nam pokazał

że prawdziwe bogactwo

to mieć kogoś

do kogo po długim

ciężkim dniu

można zadzwonić

i powiedzieć :

„wstaw ziemniaki kochanie

będę za pół godziny”

.

Dodaj komentarz