Choćbym nie wiem co robił
zawsze będę tym facetem
którego widzę w lustrze
nie żeby mi to szczególnie
doskwierało
ale czasem myślę
że choćbym nie wiem co robił
jestem na niego skazany
muszę go zawsze znosić
z jego dylematami
w tych jego wyszukanych
pozach
kiedy jest pijany
i kiedy się poci
gdy ciska przedmiotami
i gdy się nie odzywa
albo gdy gada zbyt wiele
i muszę słuchać tych jego
żarcików
jak tylko się odezwę
od razu go słyszę
ciągle trzyma łapy
w moich kieszeniach
i wciąż mi dosładza kawę
choć doktor powiedział …
mniejsza o to
w każdym razie
czuję się czasem
jakby mnie obłapiła
lepka ośmiornica
i znikąd pomocy
żadnej szansy by wyjść z siebie
i spojrzeć na siebie
z lotu ptaka
cóż za nieprzyjemna
duszna
sytuacja
być może psychiatrzy mają
jakąś fajną nazwę
dla tego dziwnego rodzaju
ataków klaustrofobii
ja wiem jedno
jak umrę
i znowu się obudzę
a on tam będzie
to się chyba
zabiję
.