No więc poszedłem na to zebranie rodziców
i w auli miał miejsce wykład
pewnego uczonego magika
”Być rodzicem dziecka w wieku szkolnym –
wyzwania i możliwości”
były slajdy
i inteligentne
uniwersyteckie poczucie humoru
parę chwytów za serce
osobistych zwierzeń
i myśli głębszych
niż by wypadało
no zawodowiec w dżinsach
i białej koszuli
i te wszystkie mamy
matki
mamusie
spijały słowa z jego ust
śmiały się kiedy trzeba
zakładały nogę na nogę
biły brawo
świeciły w półmroku
ekranami telewizorków
w skupieniu filmując
wiekopomne wykresy
i tabelki z ekranu
a ja cóż
z nudów ukradkiem
kontemplowałem ich fryzury
białe szyje
i smukłe ramiona
zgadywałem jakie mają piersi
i czy mają łaskotki
ech te mamy
matki
mamusie
a potem …
no dobra
powiem jak było
otóż ja
miałem je wszystkie
każdą z osobna
po kolei
jak leci
wobec niektórych byłem brutalny
ich ciasno opięte spódnice
trzaskały w szwach niczym torby z papieru
a misternie czesane koki
rozsypywały się wkoło
jak wiechcie siana na wietrze
jedne mamy
matki
mamusie
omdlałe prosiły o jeszcze
inne próbowały z uporem
zrobić sobie selfie w trakcie
lecz żadnej się nie udało
bo w tym dzikim
barbarzyńskim dygocie
telefony wypadały im z rąk
nie było przebacz
bitwa pod Grunwaldem
przy tym co tam się działo
to była drętwa impreza dla panów
z kółka różańcowego
tak…
tymczasem inni ojcowie
(a było nas tam niewielu)
niby patrzyli na scenę
niby kiwali głowami
ziewali od niechcenia
z rękoma złożonymi na piersi
bujali się w krzesełkach
i zezowali
ukradkiem obcinali
te mamy
matki
mamusie
myśląc o tym co ja
oni także mieli je wszystkie
każdą z osobna
po kolei
jak leci
widziałem to po ich twarzach
równie prawomyślnych
światłych
rozumnych
i tak samo skupionych
na tym wykładzie
jak moja
.