Przyglądam się tej ziemi
skalistej
spękanej
suchej
gdzie wśród żółtych kamieni
wiatr suchorośla toczy
gdzie wszystko jest minerałem
a miękka tkanka
prawie nie występuje
patrzę na ten krajobraz
jakby marsjański
księżycowy
chce mi się pić
i zachodzę w głowę
jakim cudem cholera
najlepszy poeta w dziejach
który się tu urodził
tu żył
i tu umarł
potrafił do tego stopnia
zgłębić soczystość wszechrzeczy
i wykoncypować błękit
w źródle stworzenia
nikt
nigdy
nie pisał lepiej niż on
ale…
jakim cudem ?
skoro nigdy nie widział
syberyjskich lasów
niebosiężnych sekwoi
Amazonki
ani nawet naszego
mazowieckiego pejzażu
a więc jakim cudem
pytam
on wiedział to wszystko
o bujności traw
i że gwiazdy falują
w oceanie
a patrząc na ten ocean
przyglądamy się sobie
i tak dalej… ?
jak mu się udało
mając tak skąpe dane
odkryć
i tak celnie opisać
ów życiodajny pierwiastek
który to wszystko napędza
i który wszystko jednoczy ?
jakim cudem…
a może
cud
to właściwe słowo ?
może Ktoś mu to wszystko
pokazał ?
te syberyjskie lasy
niebosiężne sekwoje
Amazonkę
i ten nasz pejzaż
mazowiecki ?
prawie 800 lat temu
kiedy jeszcze nie było
„National Geographic”
ten Ktoś go zapewne porwał
puścił w wir
i zabrał
w podroż dookoła świata
Ktoś mu w tym dziwnym
obłąkańczym tańcu
otworzył umysł
serce
i oczy
nie mogło być inaczej
a potem go zostawił
w palącym słońcu
na skraju jałowej pustyni
„Tak to wygląda
Rumi
tak to wygląda” – powiedział
„Pisz”
i Rumi usiadł
i pisał
i chwała mu za to
i temu Komuś chwała
.