Oj…
kichnąłem i wtedy
gromada małych, szarych wróbelków
czmychnęła mi spod pióra
trudno
dziś o wróblach nie będzie
będzie o innym ptaku
o pawiu
ten jest zawsze we mnie
dumny
wyniosły
i strojny jak jaki margrabia
mam go w klatce
to on mi ciągle każe
zadzierać łeb wysoko
wynosić wzrok nad poziomy
i ja tak czynię
ale jest problem
bo chodząc z głową w koronach
drzew
tratuję przecież stokrotki
poziomki
i grzyby
a i nieraz wdepnąłem w
kałużę
i nie dwa
to straszne
po co mi ten paw
właściwie
poszukam kluczyka od klatki
męczy mnie ten paw
cholera
chyba go puszczę
ja jednak wolę wróbelki
sio pawiu
no dobra…
zacznijmy od nowa
„gromada małych, szarych wróbelków
sfrunęła na alejkę
i grzebie w listowiu ……”
.