ME TOO

 
 
Była zwykłą klientką
podobnie jak ja
jednak widząc moje wahanie
z jakiegoś powodu uznała
że pomoże mi wybrać odpowiednią
karmę dla psa
podeszła bliżej
i zaczęła mówić
mówiła
mówiła
mówiła
tymczasem do sklepu
weszli jacyś ludzie
z psem wielkim jak krowa
papugi w klatkach
wystraszone
zaczęły skrzeczeć
i prawie jej nie słyszałem
skupiony
patrzyłem na jej usta
wciąż jeszcze młode i żywe
w jej oczy
wciąż jeszcze takie
piękne
na siwe włosy
misternie upięte
w biały kok
przebity kościaną szpilką
jak to było w zwyczaju przed laty
dama
prawdziwa dama
z jakimś dziwnym smutkiem w oczach
zapewne dobra kobieta
która choć przeszła wiele
nie dostała wszystkiego
o czym marzyła
ale już o tym nie krzyczy
tylko mówi szeptem
by nikogo broń Boże
nie zranić
ani nie przestraszyć
teraz już w ogóle
nie słyszałem co mówi
widziałem jedynie
jak porusza wargami
i nie wiem
czy to biło od niej
czy wzięło się ze mnie
w każdym razie
wśród tego całego zgiełku
który włada wszechświatem
znaleźliśmy się nagle w oparach
jakiegoś dziwnego stanu
w kryształowej bańce
nagłego porozumienia
wyniesieni w kosmos
gdzie nie było góry
ani dołu
nie istniały kierunki świata
a ten wir
który nas wessał
był niczym stanie w miejscu
z powodu braku grawitacji
i punktów odniesienia
to było jak omdlenie
albo jak hipnoza
ja to już kiedyś czułem
dopadała mnie czasem
owa dobrze mi znana
nagła
bolesna
paląca
potrzeba bliskości
nawet nie kobiety
ale w ogóle człowieka
tyle że faceta
tylko bym uściskał
a do niej…
przywarłem ustami
lekko
nienachalnie
bez żadnej szykany
dotknąłem jej warg znienacka
i niespodziewanie
dla nas obojga
wciąż jeszcze mówiła i ostatnie słowa
wypowiedziała
do mojego wnętrza
miałem wrażenie
że rozchodzą się we mnie
echem
jak w katedrze
potem cisza
cisza
kompletna cisza
żadnych papug
żadnych oddechów
cisza
i tak minęły wieki
lecz w końcu
zabrakło mi powietrza
i wtedy ją puściłem
i ochłonąłem
„Dziękuję…” – powiedziałem po chwili
dysząc z lekka
bo co miałem powiedzieć ?
„Dziękuję” – odrzekła cicho
wciąż oszołomiona
chrząknąłem
westchnęła
chwyciłem worek karmy
i poszedłem do kasy
zniknąłem między regałami
zmieszany i wdzięczny
że nie narobiła szumu
bo gdyby wezwała ochronę
nie znalazłbym sposobu
by się wytłumaczyć
nawet bym pewnie
nie próbował
gdybym był celebrytą
albo znanym pisarzem
mógłbym być skończony
na szczęście jestem nikim
a poza tym
przysięgam
to było dawno
i zdarzyło się
tylko jeden
jedyny
raz.
.
 
 

 

Dodaj komentarz