No więc wpadasz na chwilę do domu
by coś zjeść
pies szaleje z radości
nachodzi Cię luźna refleksja
o miłości
przyjaźni
lub o zwykłej kiełbasie…
wszystko jedno
wstawiasz grzanki
i zapisujesz to zdanie
na odwrocie jakiejś ulotki
parzysz kawę
uśmiechasz się sam
do siebie
lub wzdychasz
dopisujesz kilka słów…
dzwoni telefon
krótko załatwiasz sprawę
potem się wkurzasz
bo znowu nie ma masła
trzaskasz drzwiami lodówki
i rozlewa się mleko
cholera
zbierasz myśli
i przelewasz na papier
nieco tej goryczy
coś tam skreślasz
i kończysz
jakimś efektownym
zawijasem
kropka
patrzysz na zegarek
łapiesz kubek kawy
i wybiegasz z domu…
potem w samochodzie
myślisz jeszcze o tym
że musisz kupić masło
i o tej zabazgranej
ulotce
na kuchennym blacie
i wtedy z wolna
dociera do Ciebie
że jak się zdaje
właśnie napisałeś
najlepszy wiersz
w swoim życiu
.