Zamawiam sześć parówek
po pięć koron sztuka
kolę
i dużą kawę
Ty siedzisz ze swoim jogurtem
light
i patrzysz na mnie
ze zgrozą
„Będziesz gruby, tato” – powiadasz
„będziesz się strasznie
pocił
wyrosną ci włosy w nosie
zobaczysz
przecież to sama chemia
i najpodlejsze tłuszcze …”
rozglądasz się z niesmakiem
po tym marnym lokalu
i litościwie
podajesz mi serwetkę
nieruchomieję
na chwilę zamieram
z ustami pełnymi
samej chemii
i najpodlejszych tłuszczy
Boże …
jak Ty urosłaś…
a przecież
jeszcze trzy lata temu
rozcapierzałem szpony
i wołałem
„Popatrz !
jestem parówkowym
potworem !
wrrrrrrr … paróweczki !
chodźcie to tatusia !!!”
a Ty się śmiałaś
aż dostawałaś czkawki…
mój Boże
jak pewne sprawy
komplikują się z wiekiem
to takie
przygnębiające
„Ale… a gdybym…
wziął jeszcze dwie …?” – pytam po chwili
po cichu
nieśmiało
„to…
nie powiesz mamie …? ”
.