CIOTKA MAĆKA

 

Powiedziała mi kiedyś

że przecież

raz widziała samolot

”jak to mozliwe  – spytała

ze wy tak

do ty Ameryki

latacie 

tymi samolotami

tyle godzin…

na leząco

jak w trumnie ?

ło Matko Bosko !

tak ciasno

ło Święty Jezu ! ”

cóż

nie miałem pojęcia

o czym mówi

ale mi wyjaśniono

że ten samolot co go raz widziała

to był szybowiec

któremu gdzieś nad polami

zabrakło siły nośnej

i lądował w ugorze

hehe

świetna anegdota

sprzedałem ją z tysiąc razy

przeważnie się śmiano

i nikt mi nie powiedział

jak głupio wyglądam

z rękoma wzdłuż ciała

ściskając ramiona

i udając Pawlaka

lecącego z Warszawy

do Chicago

szybowcem…

musiały upłynąć wieki

nim pojąłem

że to Ona

nie ja

widzi świat

we właściwej perspektywie

że to Ona

nie ja

pójdzie do Nieba

i będzie tam jak u siebie

a dla takich jak ja

co najwyżej

ławka w poczekalni

numerek w spoconej

łapie

a z głośników nad głową

wyrzuty sumienia…

nie moze być

inacej

.

Dodaj komentarz