RUSKA MASZYNKA DO KAFLI

przecinarkadoglazurygdansk282544602

 

.

 

Trochę z litości

i trochę dla hecy

w tamtą niedzielę przed laty

jadąc do miasta na bazar

wzięliśmy ze sobą Wacława

wyjątkowo był trzeźwy

miał w miarę czystą koszulę

i nawet się uczesał…

choć niewiele to dało

wyglądał jak wyglądał

Wacław

który więcej nocy

przespał w okolicznych

rowach

niż we własnym barłogu

Wacław

fioletowy od wódki

i taniego wina

jeden z tych

co to młodość

przestali pod sklepem

dla którego szacunku

nie miały nawet psy

a serce jego matki

pękło

na tysiąc kawałków

po tysiąckroć

taki los

pijaka

 

***

 

Wracaliśmy

ja prowadziłem

we wstecznym lusterku

widziałem Wacława

na tylnym siedzeniu

przyciskał do piersi

kupioną od Ruskich za grosze

maszynkę do cięcia kafli

taki blaszany badziew

niewiele wart

pamiętam jak dziś

tę żałość

 

***

 

 

„Jest taki plan” – powiedział

„zarejestruję firmę

mam nawet nazwę

– WACEX-

i będę kładł kafelki

nie macie pojęcia chłopaki

ilu ludzi

ma do remontu łazienki

jakoś żem se uskładał

na tę maszynkę

nareszcie

marzyłem o takiej

profeszjonal

i tera

wiecie

tera koniec z piciem

mam nawet ugadaną

pierwszą robotę

sklepowa potrzebuje

nową podłogę w pralni

tak że wiecie …

trzeba zakasać rękawy

potem kupię auto

matka się ucieszy

a z piciem

koniec …”

 

 

***

 

Spoglądał przez okno

pokaszlał chwilę

coś tam jeszcze marudził

i przysnął

ululany jak dziecko

kołysaniem auta

łzami w oczach

odwieczną

pijacką udręką

jak koło ratunkowe

wciąż przyciskał do piersi

tę tanią

kupioną od Ruskich

badziewną maszynkę do kafli

jego przyszłość

życie

jego w owej chwili

jedyną nadzieję

„On naprawdę w to wierzy” –

powiedział któryś z chłopaków

nie wyglądało to dobrze

pamiętam jak dziś

ten smutny widok w lusterku

tę koszmarną

posępną

beznadziejną boleść

 

***

 

Paręnaście lat później

spotkałem Wacława

pod tym samym sklepem

lecz teraz

ten sklep należy do niego

sklepowa mu urodziła

syna

firma „WACEX”

zatrudnia

dwudziestu paru ludzi

pogadaliśmy chwilę

„Pamiętam tę twoją

ruską maszynkę do kafli… – powiadam

„Jaką maszynkę ?” – zapytał

„Nieważne…

pozdrów mamę”

„Pozdrowię

a wpadnij kiedy na dłużej

to mama się ucieszy…”

obiecałem że wpadnę

będę wpadał częściej

bo w tym Kraju …

cholera

może to ckliwa taniocha…

lecz w tym Kraju

mimo wszystko 

idzie uwierzyć

w Człowieka

.

 

Dodaj komentarz