Najpierw myje włosy
potem długo je suszy
gorącym powietrzem
myśli
myśli
rozmyśla
potrząsa głową
mruży oczy
myśli
prawie przysypiam
gdy nagle
zjawia się jak nimfa
zwiewna
pachnąca
milcząca
przysiada na brzegu
łóżka
by w świetle księżyca
jakby od niechcenia
wymasować mi
mnie
zdecydowanie
zuchwale
dość szorstko jak na nimfę
i bezceremonialnie
szast prast
jak to mówią
bo nawet przez chwilę
nie jestem panem
sytuacji
dość szybko daję plamę
a Ona
staje w oknie
a w dłoni
ma już małą butelkę wody
mineralnej
bez gazu
odkręca korek
pije powoli
patrzy na księżyc
myśli
myśli
rozmyśla…
„Co to było ?” – pytam
„Co ?”
„No… to”
„Nie wiem o czym mówisz” – powiada
„Pewnie coś ci się śniło
śpij”
jeszcze jeden łyk wody
głęboki oddech
mnie jakby w ogóle nie było
patrzy na księżyc
myśli
myśli
rozmyśla
a ja już wiem
już jestem pewien
że za cholerę
nigdy się nie dowiem
o czym
.