W drugą
lub trzecią noc
stanu wojennego
gdzieś tam ginęli ludzie
stolicę rozjechały czołgi
elity skuto w kajdany
a w małym
prowincjonalnym mieście
mój ojciec
zwykły mechanik
pił wódkę z sąsiadem
kapitanem MO
wypili jej tyle
że stary
za wiedzą kapitana
albo i nie
założył jego mundur
i poszedł internować
arystokratę
mieszkającego w bloku
obok
„Nie jestem zdziwiony
panie Lucjanie” – powiedział arystokrata
ja zawsze wiedziałem
że pan z nimi …”
„Milczeć
panie hrabio
bo w pysk dam
idziemy…” – wymamrotał stary
i poszli
w ciemną noc
i potem
do końca tygodnia
pili we trzech
zwykły mechanik
kapitan MO
i pan hrabia
pili wódkę
śpiewając piosenki
o Lwowie
***
Po latach
przy jakiejś okazji
powiedziałem
„W drugą
lub trzecią noc
stanu wojennego
gdzieś tam ginęli ludzie
stolicę rozjechały czołgi
elity skuto w kajdany
a ty
piłeś wódkę z sąsiadem
kapitanem MO …”
„A ty ?” – zapytał ojciec
„co ty byś zrobił
w takiej sytuacji ?
co ty byś zrobił
synu ?”
***
Właściwie …
do dziś nie znalazłem
dobrej odpowiedzi
na tamto pytanie
.