Brałem moją małą córeczkę
i jeździliśmy
do tego zapuszczonego
walącego się domu
by na jego tyłach
wśród pokrzyw
much i komarów
w palącym słońcu
zbierać porzeczki
nie było łatwo
porzeczki były kwaśne
i niewiele warte
lecz mała się cieszyła
że poświęcam jej czas
a co najważniejsze
właścicielka domu
nieszczęsna Susanne
kuśtykała do okna
i zza brudnej szyby
robiła nam zdjęcia
staromodnym aparatem
„bierzcie
bierzcie ile chcecie !” – wołała
jej dzieci
i jej wnuki
nie były tu od lat
choć mieszkały za rogiem
dziś mi powiedziano
że ten dom
jest na sprzedaż
ta ruina
porzeczki pójdą pod nóż
i wcale mi ich nie żal
wśród pokrzyw
much i komarów
w palącym słońcu
zbieraliśmy je tylko dlatego
córeczko
że była to wtedy
jedyna rzecz
jaką ta staruszka
mogła ofiarować
bliźniemu
jedyna
więc należało je brać
i proszę
pamiętaj o tym
cokolwiek mówią ludzie
to właściwa droga
moja mała
bądź taka jak
Twój tata
niekoniecznie mądra
lecz koniecznie
wrażliwa
.