GRAŻYNA

 

 

GRAŻYNA

 

Czasem

wieczorami

wracając z roboty

zaglądam do butiku

Gina Tricot

w tej galerii w centrum

wiecie

lubię tam chodzić

choć nic nie kupuję

bo to ciuchy raczej

nie dla mnie

lecz te kobiety

co tam kupują

mają facetów

nie byle jakich

bo one same

rzecz jasna

są nie byle jakie

i ci faceci

jak to faceci

zostają przed sklepem

jak psy

haha

i czekają

na swoje panie

i…

ciekawa sprawa

bo jak Boga kocham

nigdy nie widziałam

kobiet

czekających na swoich

panów

przed sklepem z narzędziami

hehe

w każdym razie

oni tam stoją

tacy

wypasieni

dobrze ubrani

świetnie zbudowani

z telefonami

z tekturowymi kubkami latte

w dłoni

piękni

znudzeni

i tacy czyści

i schludni

nawet z trzydniowym zarostem

błękitne dżinsy

błękitne oczy

Wikingowie

z dziada pradziada

jak malowani

stoją i czekają

na te swoje

panie

i ja

eh

i ja wtedy

schowana

między regałami

zerkam na nich

zerkam

ukradkiem

i upatruję sobie

jednego

i wyobrażam sobie

że jest mój

i że czeka na mnie

że zaraz stąd wyjdę

i wezmę go sobie

do domu…

tak

no tak

hmm …

a piętro niżej

w tym barze

przy wejściu do metra

mają przepyszne

gofry…

z bitą śmietaną

i z jagodowym

syropem

.

 

Dodaj komentarz