„WORLD PRESS PHOTO”

 

Mały

chudy Wietnamczyk

w brudnej

podartej koszuli

modli się do swego Boga

i płacze

po co się modlisz

mój mały

Twój Bóg już zdaje się

umarł

to nie ma sensu

mój mały

zostały Ci tylko

łzy

Mały

chudy Wietnamczyk

w mokrej

czerwonej koszuli

leży w przydrożnym rowie

ja płaczę

jak to możliwe

mój mały

mój Bóg już także

umarł

to nie ma sensu

mój mały

zostały mi tylko

łzy

.

KRÓLOWA ŚNIEGU

IMG_0280

 

Była żoną pułkownika

takiego z najwyższej półki

połowa armii tego kraju

stała przed nią na baczność

gotowa wymiatać kamyki

spod jej stóp

oficerów wożących ją na zakupy

dobierała

według koloru oczu

w zależności od tego jaką

miała tego dnia

sukienkę

jeden z nich palnął sobie w łeb

dla niej

lecz najpierw 

zapytał o pozwolenie

miała nad nim litość

pozwoliła

to były piękne czasy

jasne zasady

proste marzenia

żyła jak w amerykańskim

filmie

a rozpuszczanie dzieciaków

młodszej

ubogiej siostry

(na własne nie miała czasu)

szło jej wręcz oskarowo

siedząc na jej kolanach

czułem jej piękny zapach

i czułem ten dziwny chłód

którego źródła wtedy

nie znałem

gdy umierała

nikogo przy niej

nie było

lecz najsmutniejsze jest to

że teraz

mogę wam pokazać jej zdjęcie

i wszystkie inne zdjęcia

mogę pisać o niej

dobrze

lub źle

jak chcę

i nie ma na tym świecie

nikogo

kto w razie czego

zechciał by mnie

upomnieć

.

 

CISZA PO ŻYCIU

 

 

 

Ci co odchodzą

trzaskają drzwiami

lub zamykają je cicho za sobą

w każdym razie

nie słyszymy już potem

nic

żadnych kroków

nic

z tamtej strony cisza

ci co odchodzą

nie odwracają się nawet na chwilę

by nam pomachać

choćby nas nie wiem jak

kochali

nie mówią już nic

i nie dają znaku

cisza…

tam musi być Coś

co wprawia w osłupienie

Coś co odbiera mowę

i dech w piersi

zapiera

.

 

MÓJ PRZYJACIELU

 

Ja wiem

że w imię Ojca

i Syna

i Ducha

ludzie robili złe rzeczy

i nadal je robią

z imieniem Ojca

i Syna

i z imieniem Matki

na ustach

ludzie robili też rzeczy dobre

najlepsze

lecz mniejsza o to

to tylko ludzie

zapomnijmy o tym

nie musisz ze mnie szydzić

mój przyjacielu

nie trzeba żebyś krzyczał

po prostu

udowodnij

że Boga nie ma

a przyjmę Twój punkt

widzenia

teraz

i zawsze

i na wieki

.

WARSZTAT

W Amsterdamie widziałem pracownię

szlifierza diamentów

tarcze szlifierskie z żeliwa

lupy

i flaszki z kwasem siarkowym

magiczne

magiczne miejsce

gdzie samotny człowiek w jarmułce

z pomocą swych narzędzi

heroicznie zmagał się

z materią

zazdrościłem mu

zazdrościłem

i widziałem kuźnię na Syberii

chałupinę z bali

młotki

kleszcze

skórzane fartuchy

„Żelazo jest metalem kapryśnym

tak samo jak ludzie” – mówiła kobieta

która z pomocą ognia i młota  

heroicznie kuła

bukiety żelaznych róż

zazdrościłem jej

zazdrościłem

i jeszcze widziałem

warsztat szkutniczy

na Nowej Fundlandii

gdzie w lichym świetle zakurzonych świetlików

ojciec z synem

tygodniami

w skupieniu

polerowali pękate brzuchy

łodzi z birmańskiego teku

zazdrościłem im wszystkim

zazdrościłem

podobni byli do Stwórcy

nie inaczej

bo przecież stworzeni na Jego

obraz i podobieństwo Jego

sami kreowali

swoje małe światy

i w każdym wypadku widzieli 

że jest to zaprawdę

godne i sprawiedliwe

a gdy dnia siódmego

odpoczywali                                                           

robili to pewnie w aurze

błogiej niecierpliwości

nie mogąc się doczekać

poniedziałku

zazdrościłem im wszystkim

zazdrościłem

dziś jednak

obszedłem dom dookoła

wstąpiłem na drabinę

aby umyć okno

od zewnętrznej strony

i spojrzałem na mój pokój

jak nigdy

z zewnętrznej perspektywy

na to biurko

komputer

na te półki z książkami

kubek z ołówkami  

na lampkę przy stoliku

i nagle zrozumiałem  

że przecież

ja też mam swój warsztat  

swoje własne narzędzia

to magiczne miejsce na Ziemi

gdzie tak heroicznie

zmagam się z materią

ojczystego języka

gdzie w błogiej samotności

wykuwam i szlifuję

te wszystkie

poematy

i czuję

że jest to zaprawdę godne

i jak najbardziej

sprawiedliwe

.

1.XI

 

 

To takie dziwne

oni wszyscy byli kiedyś

bardziej żywi niż ja

zapaliłem świeczkę

lecz jakież to ma znaczenie ?

komu to potrzebne ?

na pewno nie Im

nie sądzę

by ją stamtąd dojrzeli

te świeczki palimy

sami sobie

tylko i wyłącznie

sobie

by ogrzać serca

i by przepędzić strach

jak mnie już nie będzie

zapalcie świeczkę

ogrzejcie serca

i przepędźcie strach

.

„ALE OBIECAJ, ŻE SIĘ ZGODZISZ, TO CI POWIEM O CO CHODZI…”

 

Patrzę na Ciebie śliczna dziewczynko

zaczarowany

urzeczony            

jakaś Ty głupiutka

nie zrozum  mnie źle

to nie jest Twoja wada

to cecha właściwa wszystkim

dwunastolatkom

patrzę na Ciebie śliczna dziewczynko

rozczulony

poruszony

jak Ty mało wiesz

i jak Ty dużo czujesz

to takie piękne

i takie urocze

ja wiem już zdaje się wszystko

i nie czuję prawie

nic

poza momentami

takimi jak

ten

patrzę na Ciebie śliczna dziewczynko

mów

Ty wiesz

że na wszystko się

zgodzę

.

ME TOO

 
 
Była zwykłą klientką
podobnie jak ja
jednak widząc moje wahanie
z jakiegoś powodu uznała
że pomoże mi wybrać odpowiednią
karmę dla psa
podeszła bliżej
i zaczęła mówić
mówiła
mówiła
mówiła
tymczasem do sklepu
weszli jacyś ludzie
z psem wielkim jak krowa
papugi w klatkach
wystraszone
zaczęły skrzeczeć
i prawie jej nie słyszałem
skupiony
patrzyłem na jej usta
wciąż jeszcze młode i żywe
w jej oczy
wciąż jeszcze takie
piękne
na siwe włosy
misternie upięte
w biały kok
przebity kościaną szpilką
jak to było w zwyczaju przed laty
dama
prawdziwa dama
z jakimś dziwnym smutkiem w oczach
zapewne dobra kobieta
która choć przeszła wiele
nie dostała wszystkiego
o czym marzyła
ale już o tym nie krzyczy
tylko mówi szeptem
by nikogo broń Boże
nie zranić
ani nie przestraszyć
teraz już w ogóle
nie słyszałem co mówi
widziałem jedynie
jak porusza wargami
i nie wiem
czy to biło od niej
czy wzięło się ze mnie
w każdym razie
wśród tego całego zgiełku
który włada wszechświatem
znaleźliśmy się nagle w oparach
jakiegoś dziwnego stanu
w kryształowej bańce
nagłego porozumienia
wyniesieni w kosmos
gdzie nie było góry
ani dołu
nie istniały kierunki świata
a ten wir
który nas wessał
był niczym stanie w miejscu
z powodu braku grawitacji
i punktów odniesienia
to było jak omdlenie
albo jak hipnoza
ja to już kiedyś czułem
dopadała mnie czasem
owa dobrze mi znana
nagła
bolesna
paląca
potrzeba bliskości
nawet nie kobiety
ale w ogóle człowieka
tyle że faceta
tylko bym uściskał
a do niej…
przywarłem ustami
lekko
nienachalnie
bez żadnej szykany
dotknąłem jej warg znienacka
i niespodziewanie
dla nas obojga
wciąż jeszcze mówiła i ostatnie słowa
wypowiedziała
do mojego wnętrza
miałem wrażenie
że rozchodzą się we mnie
echem
jak w katedrze
potem cisza
cisza
kompletna cisza
żadnych papug
żadnych oddechów
cisza
i tak minęły wieki
lecz w końcu
zabrakło mi powietrza
i wtedy ją puściłem
i ochłonąłem
„Dziękuję…” – powiedziałem po chwili
dysząc z lekka
bo co miałem powiedzieć ?
„Dziękuję” – odrzekła cicho
wciąż oszołomiona
chrząknąłem
westchnęła
chwyciłem worek karmy
i poszedłem do kasy
zniknąłem między regałami
zmieszany i wdzięczny
że nie narobiła szumu
bo gdyby wezwała ochronę
nie znalazłbym sposobu
by się wytłumaczyć
nawet bym pewnie
nie próbował
gdybym był celebrytą
albo znanym pisarzem
mógłbym być skończony
na szczęście jestem nikim
a poza tym
przysięgam
to było dawno
i zdarzyło się
tylko jeden
jedyny
raz.
.