Autor: wesslingharald
HELGA
W tym domu opieki
Helga
mocno się wyróżniała
śladami dawnej urody
nienaganną manierą
i delikatnością princessy
gdyż kiedyś była damą
Teraz jednak
bolesny artretyzm
przygiął ją do ziemi
a bezlitosna demencja
odebrała jej wszelkie
możliwości obrony
przed złymi duchami
wszechogarniającą nicością
i w ogóle
I prawie już jej nie było
lecz na oddział przyjęto
nowego pielęgniarza
Magnusa
pięknego chłopaka o niebieskich oczach
i silnych ramionach
jednego z tych co to wiecie
jak wchodzą do pokoju
to robi się jaśniej
I już na pierwszym dyżurze
Magnus
miał Helgę w swoim grafiku
więc to on wieczorem
ułożył ją do snu
posiedział przy niej chwilę
znalazł w radiu muzykę
którą zdaje się
lubiła
a nim wyszedł
delikatnie zgarnął jej z czoła
niesforny kosmyk
siwych włosów
Następnego ranka
jak nigdy
Helga sama dotarła
na stołówkę
sama się umalowała
(choć nie wyglądało to dobrze)
i siedziała tam wyprostowana
(przecież to niemożliwe !)
w koralach na szyi
z nogą założoną na nogę
i czekała na NIEGO
Kiedy wreszcie przyszedł
pielęgniarki westchnęły
w stołówce pojaśniało
po części również
od dziwnego blasku
bijącego
z umazanego szminką oblicza
staruszki
„Dzień dobry Helgo” – powiedział
i podał jej szklankę mleka
w taki sposób
jakby to była lampka
najprzedniejszego szampana
i miało się wrażenie
że Helga
za chwilę wstanie i
zatańczy…
Przez resztę dnia z balkonikiem
szczęśliwa
kuśtykała
za NIM
nie bardzo pamiętając
za czym właściwie goni
chłopak
był dla niej
zwyczajnie miły
a pielęgniarki
nie wiedzieć czemu
jakoś głośniej niż zwykle
trzaskały drzwiami
od gablot z lekami
i częściej
wychodziły na papierosa
Wreszcie
na wieczornym zebraniu
przełożona powiedziała
„Rozmawiałam z kadrami
bo właśnie się okazało
że mają straszną biedę
na tym drugim oddziale
u nas personelu jest dosyć
więc przeniosłam tam
Magnusa
od jutra
Jakieś pytania ?”
Żadnych pytań rzecz jasna
nie było
naradę zakończono jak zwykle
profesjonalnie
wśród uśmiechów
i w miłej atmosferze.
.
MIMO WSZYSTKO CHODŹ ZE MNĄ NA KAWĘ
Idealną kawę
szczerze powiedziawszy
zdarza się tu dostać
rzadko
czasem jest zbyt mocna
a czasem za słaba
jeśli jest zbyt mocna
to smakuje lepiej
lecz rujnuje serca
nerwy i żołądki
zbyt słaba nam za to
wcale nie zaszkodzi
słabą kawę
pije się bez strachu
i po jakim czasie
może się ona stać
bezpiecznym
dobrym przyzwyczajeniem
pozwoli nam żyć dłużej
i da nam więcej czasu
na krzepiące rozmowy
i wierz mi
że wcale nie inaczej
że dokładnie tak samo
jak z kawą
rzecz się ma …
z miłością
i z przyjaźnią
„Halo
dwie nie za mocne espresso
proszę
dla mnie
i dla tej pani ! ”
.
FILIŻANKA GORĄCEJ PACHNĄCEJ DUSZY Z CUKREM I ZE ŚMIETANKĄ
Ten student co stał przede mną
w lotniskowym barze
poprosił o małą Latte
zapłacił drobniakami
dziewczyna przy automacie
wcisnęła co trzeba
i oboje wpatrzeni
w parujące dysze
czekali dłuższą chwilę
aż kubek się
napełni
„Nie odchodź” – powiedziała nagle
„Muszę” – odrzekł
„To weź mnie ze sobą”
„Nie mogę”
„Czy zobaczę Cię jeszcze ?”
„Nie wiem”
„Boże
dlaczego to tak boli
ta samotność ? ”
„Nie wiem …”
Wziął swój kubek
i odszedł
smutny
z pochyloną głową
„Chcesz to mnie WEŹ…
cokolwiek to znaczy…
jakkolwiek masz na imię…
i dokądkolwiek idziesz …
otworzę się przed Tobą
jak książka na wietrze
wszystkimi stronami naraz
i bez reszty … !” – zawołała za nim
lecz nadal
tylko oczami
nadal
tylko wzrokiem
bo cała ta rozmowa
tych dwojga obcych
ludzi
odbyła się bez słów
jedynie pośród spojrzeń
chrząknięć i uśmiechów
(tyle że ja
cholera
słyszę takie rzeczy
i je widzę
choć nie zawsze bym chciał)
Zniknął w hali odpraw
Dziewczyna westchnęła
Teraz mnie dostrzegła
„Co podać ?” – zapytała
wciąż jeszcze zmieszana
„To samo” – rzekłem
bez większej nadziei
„To samo…”
.
PETER HARTOGSVELD
„Halo…
tu Tini
dziewczyna Petera
Peter mówi
że jesteś w Amsterdamie
i pomyślałam
że chętnie bym cię
poznała
fajnie by było
gdybyś dzisiaj
zjadł z nami kolację… ”
Głos miała zmęczony
ochrypły
sciorany
uznałem
że to przez alkohol
i skręcane papierosy
bez filtra
Do głowy mi nie przyszło
że dziewczyna Petera
może mieć
prawie siedemdziesiąt lat
i że może być starsza
od jego matki
Do głowy mi nie przyszło
że nie wiem nic o kobietach
mężczyznach
i miłości
bo wtedy myślałem
że wiem wszystko
a tu dupa…
Tamtego wieczoru
zapaliłeś mi w głowie światło
bym nigdy później
nie pobłądził w mrokach
i nie skrzywdził nikogo
nieuprawnionym osądem
To takie
ważne.
.
FRANCUSKA PRZYJAŹŃ
„Masz ochotę na loda ?” – spytała Florence po obiedzie
Nie wiedział co odrzec
Widząc jego zmieszanie
roześmiała się szczerze
tak samo jak przed laty
„Kiedy byłeś młody” – powiedziała
za loda
sprzedałbyś duszę
pamiętasz ?”
„Jasne”– odezwał się w końcu
„I nie raz sprzedałem
Pamiętam także
to upalne lato
na plaży w Benodet
Po zachodzie słońca
palcami obu dłoni
delikatnie chwytałem
muszelkę
bardzo ostrożnie
i czule
sprawdzałem
czy szumi w niej pieśń
oceanu
pamiętam że Toje wargi
drżały w bujnym zachwycie
nad poetycką giętkością
zawiłego języka
przyjaźni
i pamiętam jak nieme
i wilgotne od wzruszenia
prosiły o jeszcze
i jeszcze
i jeszcze… ”
„Ty stary draniu” – przerwała mu nagle
„Nic się nie zmieniłeś
pięciu zdań ci potrzeba
by rozebrać kobietę”
Westchnęła
i z zamrażarki
wyjęła pudełko
lodów
Serce wciąż jej biło…
.
.
PRAWDZIWY MĘŻCZYZNA
Mały chłopiec biega po supermarkecie
i krzyczy
maaamaaa !
rzecz jasna mama się znajdzie
już ją słychać gdzieś
między regałami
blondyna z ochrony też ma sprawy na oku
będzie OK
lecz malec
jeszcze o tym nie wie
diabli wzięli heroizm
i naturalną u chłopców
dumę wojownika
cóż z tego
że pokonał smoka
latał w kosmos
i kosił zastępy…?
to wszystko nic
w porównaniu z tym teraz
łzy jak grochy
ciekną mu
po czerwonej ze strachu buzi
posikał się w porcięta
nie może złapać powietrza
teraz już trudno zrozumieć co krzyczy
biegnie jakby płonął
sam we wszechświecie
jest czystą bezradnością
samotnością
i strachem
a ja wiem
że bez względu na to
jak dobrze gram twardziela
tak właśnie
dokładnie tak bym wyglądał
gdybyś mnie
opuściła
.
TRELLEBORG 2017
Abdi spędził dzieciństwo
w smutnym spalonym mieście
w smutnym spalonym kraju
na skraju pustyni
na pograniczu śmierci
i obłędu
w kleszczach permanentnego
wyniszczającego głodu
Na dobrą sprawę
pierwszą rzeczą jaką zobaczył
w wolnym
zachodnim świecie
była ta stacja benzynowa przy porcie
w szwedzkim Trelleborgu
I to było cholera
coś …
Kierowca
nie domknął drzwi autokaru
i olśniony Abdi
ujrzał gabloty
w jasno oświetlonym wnętrzu
butiku
Ten widok go oszołomił
jakby zajrzał do wnętrza
świątyni
a ów wysoki blondyn w błękitnej koszuli
stojący za kasą
(chłopak w jego wieku)
wydał mu się kapłanem
aniołem
albo i samym…
Bogiem
„Jakże to ? – myślał Abdi
To tak można ?
Tyle jedzenia w jednym miejscu
i nikt się na to nie rzuca ?
Tyle słodyczy
kanapki z mięsem
i z najprawdziwszą sałatą ?
Pełen kosz jabłek
za który w jego ojczyźnie
wiódłby żywot króla
i woda
woda
całe regały butelek
z wodą czystą jak kryształ
I nie pilnują tego
uzbrojeni ludzie ?
I nikt do nikogo nie strzela ?
To musi być Raj
i to musi być prawda
że oni tutaj jędzą
trzy razy dziennie …
Do Abdiego dotarło nagle
jak smutne i jałowe
jak ubogie było
życie
jego
i jego bliskich
Stanęła mu przed oczami
matka
co umarła tak młodo
ojciec
który nigdy w życiu
nie spróbował cukru
siostry
które jadły najmniej
bo najmniej pracowały
i jego osioł Ada
prawdziwy przyjaciel
który nie umarł z głodu i pragnienia
tylko dlatego że wcześniej
rozerwała go mina
biedny Ada
biedny
stary
kochany Ada
na widok soczystego trawnika
na skwerku obok tej stacji
dostałby zapewne
pomieszania zmysłów…
Abdi poczuł nagle
rozdzierający żal
i wściekłość
nienawidził Somalii z całego serca
nienawidzę
nienawidzę
nienawidzę
powtarzał
nienawidzę Somalii …
potem się zachłysnął i…
zaczął beczeć
i beczał
i chlipał
dziecięcym sposobem
choć już męskim głosem
a na czarnym
młodzieńczym wąsie
zabłysł żałosny
szczenięcy glut
„A temu co ?” – zapytał kierowca
„Tęskni za domem
tęskni za swoim krajem …
to musi być straszna tęsknota… ” – powiedziała pani psycholog
magister specjalistycznej
edukacji i integracji
w urzędzie miasta
w Trelleborgu
.
PATRZĘ NA NIĄ JAK ZMĘCZONA ZASYPIA PRZY TELEWIZORZE
Nie trzeba nam szału
i niezwykłych uniesień
nie proszę o fascynacje
odloty
czy wybuchy ekstazy
pozwól tylko
Panie
bym się z Nią zestarzał
bym mógł siedzieć przy Niej
gdy już będzie staruszką
karmiącą wiewiórki w parku…
tylko tyle
i nic więcej
Amen
.
VALBORG
Po zimie
spędzonej w moim pokoju
aloes jakby się skurczył
i stracił kolory
więc dziś rano
tak jak stał
z donicą
wyniosłem go na taras
w pełne słońce
Z początku
chyba go bolało
lecz potem upiwszy się światłem
był wielce rad
i wesół
Wiosna
wiosna – powiadam !
Sąsiad zawisł na parkanie
„Twój kot przyłazi do mnie”
i sika w moje rabatki ! ” – woła
kurdupel
jestem pewien że stoi
na kosiarce do trawy
„Pogadam z nim jak wróci” – obiecuję
Wiosna
wiosna – powiadam !
„Jaja sobie robisz ?” – pyta sąsiad
„Nic z tych rzeczy
Dziś jest Noc Walpurgii
na wydmach przy zatoce
na niebosiężnym stosie
spłoną zimowe zatargi
dym przegoni złe duchy
stańmy ramię w ramię
w blasku ogniska
jak Wikingowie z dziada pradziada
z czaszką piwa w łapie
i zaśpiewajmy z innymi…
Våren
våren – säger jag !”
„Ty nie jesteś Wikingiem” – mówi
„No to będę
już po czwartym piwie”
„Ale … z dziada pradziada ?”
„To
po ósmym”
„Jesteśmy umówieni… !”
Aloes tryska zielenią
Wiosna
wiosna – powiadam !
.