SZWADRONY ŻYCIA

angellll

 

.

 

W samym środku czarnej

pochmurnej

styczniowej nocy

usłyszałem lecące

łabędzie

spojrzałem w niebo

było ich osiem

wizg białych skrzydeł

jak brzeszczoty tnących

lodowate powietrze

przeszył mnie na wylot

i nie wiedzieć czemu

napełnił me serce

dziwnym

niepojętym strachem

poleciały za zachód

gdzie nad horyzontem

kłębiła się czerń

jeszcze czarniejsza

jakby się tam zebrało

samo zło

tak będzie wyglądać

Armagedon – pomyślałem

ten klucz białych ptaków

wyglądał jak eskadra

wysłana przez Boga

na ratunek światu

ten klucz białych ptaków…

a może…

to były jednak

Anioły ?

.

.

.

.

.

.

.

.

.

ilustracja – Anioł narysowany na niebie, za pomocą świec dymnych i rac, przez rosyjską grupę akrobacyjną Русские Витязи”

AKT

 

 

Widziałem Cię wczoraj taką

jaką stworzył Cię Bóg

na Twojej piersi lśnił klejnot

najdoskonalszy

najcenniejszy z tych

które wydała Ziemia

– kropla wody

widziałem Cię wczoraj taką

jaką stworzył Cię Bóg

okrytą jedynie

eterycznym woalem

mojego

podziwu

.

 

CIERPLIWOŚĆ

geduld

                                                                                                               rycina :  Sebald Beham (1500–1550) „Cierpliwość”

.

CIERPLIWOŚĆ

.

Ilekroć wraca nad ranem

zagubiony baran

w poszarpanej kurtce

i z błotem we włosach

przysięga

że już Cię nie zawiedzie

nie zrobi Ci obciachu

a w ogóle

to miał dla Ciebie kwiatek

ale chyba zgubił

goździka

trochę krzyczysz

i wzdychasz

a potem jak zwykle

cerujesz mu życie

tracąc wzrok

i kalecząc palce…

do następnego razu

każdy kto uzna

że to miłość

siostro

schlebiałby jemu

nie Tobie

bo to by oznaczało

że on jest wart miłości

a nie jest

bądźmy szczerzy

miłość jest jak mimoza

i bywa że usycha

szybciej niż roślina

a więc jakim cudem …

tu sam diabeł zamarł

z rozdziawionym pyskiem

nie mogąc zrozumieć

dlaczego …

a to pewnie tylko

ta trudna do pojęcia

właściwa jedynie

kobietom i Aniołom

święta

anielska cierpliwość

Wasz dar od Boga

i zarazem

Wasze przekleństwo

.

 

SKAZA

 

 

Ja jestem jak ten

aniołek

nie gadam przez telefon

gdy prowadzę

i nie przeklinam wcale

nie kradnę owoców

na straganach

mówię dzień dobry sąsiadom

i nie chadzam na boki

skończyłem z alkoholem

(choć organizm się broni)

i już od lat nie palę

a przecież

jak sama mówiłaś

ze szklaneczką whisky

i z papierosem

było mi cholernie

do twarzy

ja jestem jak ten

aniołek

tak bardzo się staram

a jednak

mężczyzna

musi czasem robić

rzeczy złe

niewłaściwe

facet musi mieć skazę

czy raczej ją ma

i ona zawsze wylezie

tak czy inaczej

zawsze z niego

wylezie …

„co robisz w saunie

o tej porze ?” – pytasz

”co to za spojrzenie…

i błysk szaleństwa w oku ?

ten mokry ręcznik w dłoni ?

nie powinieneś… 

mieć go na biodrach raczej ? ” 

hmm

no cóż

ten mokry ręcznik

ten ręcznik

rrręcznik

bo wiesz

ja właśnie pomyślałem

że chyba Cię nim…

wychłoszczę

.

LATARNIK

 

Ja jednak wolę

zostać sam

„sam będziesz pił ?” – pytasz

„do lustra pijesz ?”

a jakże

bo każdy inny sposób

picia

zadumy

i modlitwy

jest dla mnie

nie do przyjęcia

„A ja już świra dostaję

od tego siedzenia w domu” – powiadasz

cóż

ja mogę z domu

nie wychodzić wcale 

proszę

zaspawaj mi drzwi

zalej je betonem

zostaw jedynie okno

uchylone na tyle

bym mógł karmić ptaki

ja się nie boję

ja zawsze wytrwale

wznosiłem

pustelnicze wieże

na klifach oceanów

skrytości

i odosobnienia

chciałem być

latarnikiem

i pewnie bym był …

gdyby nie to niesforne

pożądliwe

pulsujące soulem

serce

.

CENTRUM HANDLOWE JÄGERSRO – BAR Z HOT DOGAMI

 

Zamawiam sześć parówek

po pięć koron sztuka

kolę

i dużą kawę

Ty siedzisz ze swoim jogurtem

light

i patrzysz na mnie

ze zgrozą

„Będziesz gruby, tato” – powiadasz

„będziesz się strasznie

pocił

wyrosną ci włosy w nosie

zobaczysz

przecież to sama chemia

i najpodlejsze tłuszcze …”

rozglądasz się z niesmakiem

po tym marnym lokalu

i litościwie

podajesz mi serwetkę

nieruchomieję

na chwilę zamieram

z ustami pełnymi

samej chemii

i najpodlejszych tłuszczy

Boże …

jak Ty urosłaś…

a przecież

jeszcze trzy lata temu

rozcapierzałem szpony

i wołałem

„Popatrz !

jestem parówkowym

potworem !

wrrrrrrr … paróweczki !

chodźcie to tatusia !!!”

a Ty się śmiałaś

aż dostawałaś czkawki…

mój Boże

jak pewne sprawy

komplikują się z wiekiem

to takie

przygnębiające

„Ale… a gdybym…

wziął jeszcze dwie …?” – pytam po chwili

po cichu

nieśmiało

„to…

nie powiesz mamie …? ”

.

SYLWESTER W DOMU STARCÓW

 

 

 

Helenka ma dziś

nocny dyżur

przetańczy tę noc

z dżentelmenem w piżamie

próbując go zmusić

raz za razem

by wrócił do swego pokoju

pozwija szarfy

z papieru toaletowego

pozbiera girlandy pampersów

i zmiecie migotliwy pył

porozbijanych szklanek

z posadzki

a o północy

zaparzy dżentelmenowi kawę

i da mu „Prince Polo”

lepiej niech siedzi w kuchni

i gada do radia

niżby miał łazić…

alarm w piątce

alarm w ósemce

przez te petardy na dworze

niektórzy myślą

że wrócili Niemcy

trzeba mieć mocny

gumowy fartuch

i wielkie serce

by wytrwać

Helenka wytrwa

wróci do domu nad ranem

zmęczona

zmyje makijaż

i jak inne dziewczyny

położy się spać

tasując przed oczyma

emaliowane tabliczki

noworocznych postanowień

tych samych

co rok temu

wciąż aktualnych

i wciąż

jakiś cudem

niespełnionych

.

 

JAK DZIECKO

 

 

 

 

Wtrąciłem komentarz

i znów zapadła cisza

jaki pech

a tu jest tak miło

tak ciekawie

i bezpiecznie

pachnie kawą

i naprawdę dobrymi

perfumami

i te czekoladki na stole

upatrzyłem sobie nawet

jedną taką z orzeszkiem

na wierzchu…

w duchu zanoszę modły

o jakiś

temat ratunkowy

który mógłbym rzucić

niczym koc gaśniczy

na tę skłębioną

gryzącą w oczy

niezręczność…

za późno

„Słuchaj hajduczku” – mówi Ona

„Ewa już jutro

wraca do Amsterdamu

chcemy se tu pogadać

o naszych babskich

sprawach

wiesz…

czemu nie pójdziesz na górę

i nie napiszesz

jakiegoś wiersza… ?”

No to

poszedłem

.