NIC Z TEGO

 

Staram się jak mogę

i nic

im bardziej się staram

tym bardziej nic

minuta mija

za minutą

wydaje się

że już jestem blisko

że teraz…

że już…

i nic

cholera

może to ten stres

a może alkohol…

tak mi przykro

to mi się już zdarzało

będzie trzeba odpuścić

łeb nakryć poduszką

i spać

może rano…

tej nocy w każdym razie

nie dam rady skończyć

tego wiersza

.

KWESTIA WIARY

 

Wielu miewa chwile

słabości

w których się lękają

że Boga nie ma

co wtedy ? – pytają

inni się obawiają

że może się okazać

iż Bóg jednak istnieje

co wtedy ? – myślą

wierzę…

nie wierzę…

wierzę…

a ja Wam powiadam

nic złego się nie stanie

tak długo dopóki

Bóg

wierzy

w człowieka

.

ZWYKŁY SZAJBUS

CzarnyRoman__kopia

Fot. Jacek Markiewicz / Instagram

.

.

To nieprawda

że On wiedział coś

czego my nie wiemy

choć wielu by chciało

żeby tak właśnie było

bo to by oznaczało

że jednak jest ktoś

kto zna prawdę

On jej nie znał

tak samo jak my

zwykły szajbus

jak większość z nas

on sobie jedynie

radził z tą niewiedzą

na swój własny sposób

czy może raczej …

nie radził z nią sobie

po swojemu

i tyle

nie będę się wygłupiał

deklarując teraz

że :

„Jestem Czarnym Romanem”…

jestem za to pewien

że Czarny Roman

jest

i zawsze będzie 

w każdym z nas

.

.

.

Fot. Jacek Markiewicz / Instagram

.

MURARZ DOMY MURUJE, ŻONA MU DOBIERA KOLORY

Na pierwsze spotkanie

architekt przyszedł z żoną

elegancka kobieta

zaczęła na ostro

„zasada numer jeden” – powiada

„kiedy my się zjawiamy

wy schodzicie z placu

budowy

tak zwykliśmy pracować

nie chcemy tu żadnych

terkoczących betoniarek

kiedy musimy się

skupić”

na drugim spotkaniu

zjawiła się żona

inwestora

martwił ją kolor fasady

kazała to przemalować

trzy razy

nim wreszcie uznała

że będzie OK

miesiąc później

spotkały się obie

i ustaliły

że kolor ram okiennych

trzeba będzie zmienić

bo nie pasują

do firanek

architekt z inwestorem

dreptali za nimi

pokornie

robiąc notatki

dom rósł

w tej właśnie atmosferze

a ja pomyślałem

że świat bez kobiet

byłby o wiele mniej

skomplikowany

lecz zarazem

bez wątpienia

byłby jednak

brzydszy

.

WARAKOMSKI 

Pamiętasz Warakomskiego ?
cóż
daliśmy mu popalić
trafił do naszej szkoły
tylko dlatego
że jego babcia mieszkała w mieście
starowinka
była równie nierozgarnięta
jak on
hehe
taka rodzina
oj
daliśmy mu popalić
głupkowi
ale on sam się prosił
powinien zostać na wsi
nie umiał się bić
nie potrafił pić
z byle powodu robił się
czerwony
Warakomski 
w dupie szeroki
w barach wąski
oj
nie miał łatwego życia
czasem zachodziliśmy w głowę
jak on w ogóle 
daje radę 
pamiętasz ?
no i wyobraź sobie
spotkałem się z chłopakami po latach
Wielgus
chirurg plastyczny
Gąbka
znany reżyser
Plama
właściciel drukarni
Żużu 
antyterrorysta 
i ja 
siedzimy w pubie przy bulwarze
pub nasz
pijemy
druga w nocy
i nagle wchodzi on…
Warakomski
poznałem go razu
bo niewiele się zmienił
a w ręku kosz z kwiatami
hehe
z kwiatami
bo on wyobraź sobie
sprzedaje bukiety
po knajpach
jak Boga kocham
„pan kupi bukiecik dla pani”
i tak dalej
stary chłop 
i do czego doszedł 
zachowaliśmy powagę
wzięliśmy go na spytki
zaraz się pierdykany
zrobił cały czerwony
i powiada
że z tego idzie  wyżyć
bo on tak z żoną 
we dwoje
stare miasto 
i bulwary nad rzeką
w sumie kilkadziesiąt
knajp 
co noc
że czasem kwiatków brakuje
bo mężczyźni bywają hojni
dla swoich dam
i wtedy ona
znaczy ta jego żona
zastukała w szybę
cholera
fajna laska
trochę taka
pyzata
ale strasznie miła 
tyle że coś z nią przecież
musiało być nie tak
bo żeby z Warakomskim…
no wiesz…
pożegnał się i wyszedł
znowu cały czerwony
ona wtuliła się w niego
coś mu tam nawijała
podskakując jak mała dziewczynka
i tak poszli do domu
razem 
  
trzymając się za ręce

poszli sobie
do siebie
a my zostaliśmy w tym pubie
przy bulwarze 
druga w nocy
nie mówiąc już wiele…
Wielgus
po trzecim rozwodzie
Gąbka
wylany z teatru za picie 
Plama
bankrut z długami
Żużu 
samotny narkoman 
i ja…
.

JAK SIĘ TO ROBI ?

 

No więc wpadasz na chwilę do domu

by coś zjeść

pies szaleje z radości

nachodzi Cię luźna refleksja

o miłości

przyjaźni

lub o zwykłej kiełbasie…

wszystko jedno

wstawiasz grzanki

i zapisujesz to zdanie

na odwrocie jakiejś ulotki

parzysz kawę

uśmiechasz się sam

do siebie

lub wzdychasz

dopisujesz kilka słów…

dzwoni telefon

krótko załatwiasz sprawę

potem się wkurzasz

bo znowu nie ma masła

trzaskasz drzwiami lodówki

i rozlewa się mleko

cholera

zbierasz myśli

i przelewasz na papier

nieco tej goryczy

coś tam skreślasz

i kończysz

jakimś efektownym

zawijasem

kropka

patrzysz na zegarek

łapiesz kubek kawy

i wybiegasz z domu…

potem w samochodzie

myślisz jeszcze o tym

że musisz kupić masło

i o tej zabazgranej

ulotce

na kuchennym blacie

i wtedy z wolna

dociera do Ciebie

że jak się zdaje

właśnie napisałeś

najlepszy wiersz

w swoim życiu

.

„CO TY WIESZ O ZAZDROŚCI ?” – SPYTAŁA

 

 

 

” A niech Ci ona wskakuje na plecy

kiedy nad ranem

śpiewając Rolling Stonesów

wracamy do domu bulwarem

możesz ją łapać za tyłek

niby żartem

kiedy nam pomagasz

wsiąść do Twojej łodzi

i niech się na Tobie opiera

mrużąc oczy

niech się pochyla nad twoim ramieniem

że niby czyta nuty

gdy grasz na fortepianie

mów mi śmiało

że ona ma fajne cycki

mów śmiało

to moja najlepsza

przyjaciółka

to wszystko to tylko

człowiecze harce

zabawa

lecz jeśli nagle zaczniesz

kupować jej książki

lub siedząc na parapecie

tego wielkiego okna

w naszej bramie

będziecie przez trzy godziny

rozmawiali o życiu

to pamiętaj

obojgu oczy

wydrapię „

.

NA CO KOMU RELIGIA ?

 

Spomiędzy kamieni

na skalistym brzegu rzeki

wyrasta kwiatek

taki mały

niebieski

i niech mi kto powie

skąd on się tam wziął

i dlaczego ?

gdy byłem bardzo młody

potrzebowałem religii

by znaleźć odpowiedzi

na podobne pytania

dziś jestem dużo starszy

wiem więcej

a jednak

im dłużej żyję

tym bardziej mnie zadziwia

taki kwiatek

ten cud

i tym bardziej mi trzeba

religii

bo nawet jeśli uznam

żem pojął

jak

on tam wyrósł w ogóle

to przecież

wciąż pozostaje pytanie

dlaczego ?

.

 

IN VITRO

 

On musiał się stać

zwykłym człowiekiem

by mógł się bać

i wściekać

ulegać pokusom

by cierpieć prawdziwie

aż do tego stopnia

że na koniec zwątpił

i zawołał

”Czemuś mnie opuścił

Panie !?”

On musiał swą boskość

pozostawić w Niebie

tak jak się zostawia

płaszcz w szatni

czy dziecko w przedszkolu

łatwe to pewnie

nie było

Bóg nie bez trudu

stał się człowiekiem

tymczasem człowiek nadal

buńczucznie zakłada

że sam bez problemu

może się stać

Bogiem

.