OKRES

 

Zawsze kiedy otwieram

nowe pudełko aspiryny

trafiam na ulotkę

która raz wyjęta

nijak się nie da włożyć

z powrotem

cholera

(apteczkę mam pełną

rozbebeszonych pudełek

srebrny listek tabletek

i kilometr zmiętego papieru

w każdym)

następnym razem próbuję

być sprytny

otwieram z drugiego

jak mi się wydaje

końca

i znowu ulotka

niech to szlag…

za każdym razem to samo

i wiesz

są takie okresy

kiedy próbuję zagadać do Ciebie

choć mam świadomość

że jak bym nie kombinował

od której bym nie podszedł strony

skończy się porażką

i skokiem ciśnienia…

lecz nic to

ja będę cierpliwy

jestem uzależniony

od tej aspiryny

która jest

w Tobie

.

HEBRON

HEBRON2

/zdjecie : Przemysław Kozłowski fotografia tekst kreacja//

. . .

HEBRON

.

Powiedz mi coś o swojej żonie

opowiedz mi o Twoim

domu

i o Twojej córeczce

wtedy trudniej mi będzie

Cię zabić

bracie

Twoje kamienie

przeciwko moim gumowym kulom

i tak co dzień…

ja też coś Ci powiem

otóż moja stara

ślepa suka

Aza

rozpoznaje kroki na schodach

kiedy wracam po służbie

do domu

bije ogonem o ściany

i węszy przez szparę w drzwiach

sniff – sniff

sniff – sniff

jestem dla niej wszystkim

bracie…

moje gumowe kule

przeciw Twoim kamieniom

i tak co noc

te kamienie tu leżą 

od zawsze

były tu jeszcze w czasach

gdy ulicami tego miasta

przechadzał się Abraham

a te gumowe pociski

wymyśliliśmy sami

lecz jakież to ma znaczenie

i jaki to ma sens ?

ja wiem

że mierząc do Ciebie

ranię Twoją córeczkę

a Twoje kamienie

bracie

skrzywdzą mojego psa

czy tego chcemy ?

a może lepiej chodźmy

na falafel z dyniowym hummusem ?

znam fajne miejsce

niedaleko

ja stawiam

opowiesz mi o Twojej

żonie

i o domu

wtedy łatwiej mi będzie

Cię pokochać

bracie

.

.

.

 

JAK CIĘ ZNAM…

Czasem

gdy zostaliśmy w kuchni sami

stawałem za Tobą

i przez zaciśnięte zęby

wyznawałem Ci miłość

czasem

widząc coś kątem oka

lub czując moje tchnienie

we włosach

odwracałaś się nagle

zdziwiona

patrzyłaś na moje usta

czekając na słowa

a ja milczałem

lekarze mówią

że po tej operacji

odzyskasz słuch w 100%

nie wiem co pocznę

lecz jak Cię znam

to miną lata

wszyscy osiwiejemy

Ty

ja

Twój mąż – mój najlepszy przyjaciel

cała nasza ferajna

i wtedy mi powiesz

że tak naprawdę

to zawsze trochę słyszałaś

na jedno ucho

.

I’M DREAMING OF AN OLD CHRISTMAS

 

Ruszyło tsunami

taniego dobrobytu

ludzie targają martwe drzewka

i żywe ryby

a są ich tysiące

tych ludzi

miny mają takie

jakby właśnie wygrali

na loterii

nie dopuszczają do siebie myśli

że przegrali

wszyscy przegraliśmy

wciąż przegrywamy

drzewka im się nie mieszczą

zaparowane auta opuszczają parking

z otwartymi japami bagażników

a ja zmieniam stację

setny raz

na coś tam FM

znowu Jingle Bells

i ten amerykański biedak

co jedzie do domu na święta

i obwieszcza to światu

tysiąc razy dziennie

od tygodnia tak jedzie…

to gdzie on mieszka

cholera

na jakiejś pieprzonej Syberii ?

nastał czas horroru

czas plastikowej refleksji

z logiem Coca-Coli

styropianowy pastorał

broda z waty

i bożonarodzeniowy nastrój

w sprayu

za 9,99

nie no…

fajne to wszystko

ale żal mi trochę tych czasów

kiedy pomarańcze

jadło się raz w roku

właśnie w Święta

i zawsze padał śnieg

wtedy było zimniej

i było tak jakoś …

cieplej

zarazem

.

 

PAŃSTWO POZWOLĄ, ŻE SIĘ PRZYSIĄDĘ ?

 

A jeśli kiedyś sprawy

pójdą naprawdę źle

to pewnie rozważę

czy się nie zabić

jak Ernest Hemingway

Jan Lechoń

Virginia Woolf

Edward Stachura

Sylvia Plath

Rafał Wojaczek

Yukio Mishima

Aleksander Wat

Jack London

Robert E. Howard

Majakowski

Kosiński

Witkacy

i kilku innych

mniej znanych twardzieli

bo jakby kiedyś

coś

nie ten teges

to dłonie zdolne

by zawiązać węzeł

i ramię władne

by linę rzucić

na konar

to skarb

prawdziwy dar od Boga

rubinowa pieczęć na traktacie

o Wolnej Woli

rzecz jasna masz rację mówiąc

że bywam

zbyt melodramatyczny

bo bywam…

ale za to w jakim

towarzystwie

.

 

ONA JEST DOBRA

ANNE_MARIE

ONA JEST DOBRA

.

 

Ona jest dobra

jak anioł

albo jak sierotka z bajki

ona wszystkich kocha

i każdemu dobrze życzy

nawet wrogom

gdyż pojęć takich jak „wróg”

lub „wrogość”

zwyczajnie nie pojmuje

ona jest dobra

jak matka

lub jak ukochana

siostra

ufna jak córeczka

i wierna jak żona Amisza

nie ma w niej żadnej skazy

nie ma w niej winy

ona nigdy nie miewa

złych myśli

z siedmiu grzechów głównych

jedynie obżarstwo

może się jej tyczyć

a i to nie do końca

bo przecież

cudzego nie ruszy

ona jest dobra

pełna tej czystej dobroci

na którą całe życie

pracują buddyjscy mnisi

ona jest dobra

i pełna tej miłości

o jakiej marzą ludzie

i której tak łakną bogowie

miłości

którą mnie co dzień

zawstydza

jest mi wstyd 

bo wiem

że aby się chociaż zbliżyć

do oczywistej świętości

która z niej promieniuje

musiałbym w sobie najpierw

zabić człowieka

.

KLUCZ

 

Mam klucz

i nie zawaham się go użyć

otwieram drzwi i wchodzę do środka

zamykam drzwi

opieram się o nie plecami

strzepuję śnieg z rękawa

i powoli rozpinam kurtkę

w środku jest ciepło

i nareszcie cicho

pachnie grzankami i kawą

lampki w oknach trzymają z daleka

złe duchy

i złe myśli

ludzie i zwierzęta w tym miejscu

chcą

i zawsze będą chcieli

by było mi dobrze

i żebym odpoczął

chcą tego nawet sprzęty

i ściany

obracam klucz w palcach…

hmm…

klucz

odkąd pamiętam

od zawsze

nosiłem go w kieszeni

mogę go zawsze użyć

gdy chcę się schować przed zgiełkiem

i zamiecią

tu mi już nic nie grozi

i nic mnie tu nie nęka

może z wyjątkiem jednego

jakże smutnego

pytania

„jak dają radę ci

a są ich pewnie miliony

którzy takiego klucza

nie mają

i nigdy nie mieli ?”

.

 

MODLITWA SPŁUKANEGO LITERATA

 

Boże pisarzy i poetów

proszę

sypnij groszem

sypnij groszem

o rozum nie zabiegam

bo rozum się w tych czasach

na nic się przekłada

a zdrowie…

cóż

zdrowie kupię sobie

za grosze

jak tylko sypniesz groszem

bo teraz już mają tabletki

na wszystko

widziałem w telewizji

ciągle o tym mówią

„skonsultuj się z lekarzem

albo z farmaceutą…”

i tak dalej

jedyne skutki uboczne

w zależności od płci

to szczupła figura w dwa tygodnie

lub przyrost masy

przyrodzenia

jak będę miał pieniądze

to kupię sobie także

fajnych przyjaciół

miłość

karierę

osiągi naukowe

szacunek u ludzi

luzacki styl bycia

i szarmanckie spojrzenie

tylko

Boże pisarzy i poetów

proszę

sypnij groszem

wstydu oszczędź

sypnij groszem

bo grosz to podstawa

grosz to podstawa

i jeszcze spraw

bym trwał w powyższym

jakże poręcznym przekonaniu

bym w nim trwał

wytrwale

i nieprzerwanie

Amen

.

MOJE PALCE TKWIĄ NIERUCHOMO NAD TĄ CZARNĄ KLAWIATURĄ, A USTA MAM PEŁNE WODY

 

 

Chętnie bym Ci powiedział

co mi leży na sercu

chciałbym raz wyspowiadać

to moje głębokie „ja”

głośno

sopranicznie

tak żeby się niosło

po całej katedrze

żeby się po sklepieniach

tłukło

opętańczym echem

chciałbym Ci wreszcie wykrzyczeć

co tak naprawdę czuję

i na co tak naprawdę

zawsze miąłem ochotę

lecz…

byłby to zapewne

o jeden wiersz

za daleko.

.

 

CENTRUM HANDLOWE JÄGERSRO – SKLEP MONOPOLOWY

 

 

Widziałem dziś siebie

samego

za ileś tam lat

drżącymi palcami prostował

pomięte banknoty

i składał je w bukiet

który miał stanowić

równowartość flaszki

szklącej się perliście

na czarnym taśmociągu

(37 procent

metka z celofanu

niczego podlejszego

na tych półkach nie ma)

patrzyłem dziś na siebie

samego

za ileś tam lat

czapka z taniej włóczki

opadła mu na oczy

poprawił ją wierzchem dłoni

i zdmuchnął z policzka

długie

siwe włosy

wplątane w szczecinę

trzydniowego zarostu

a dziewczyna przy kasie

czekała cierpliwie

jakież one dostojne

w tych swoich uniformach

niczym stewardesy

albo inne gejsze

jakież one piękne

i nadobne

dobrotliwe boginie

nimfy wódne

które sprzedają facetom

takim jak ja i on

szczęście

odwagę

luz

elokwencję

odrobinę spokoju

krótkie chwile wytchnienia

i nadzieję

że to wszystko

kurwa

musi mieć jakiś sens

nawet gdy za cholerę

nic z tego nie

rozumiemy.

.